Mama, Poród

Historia porodowa #12 | Kinga Wojtak cz. 1

Pojawia się pytanie, czy każdy musi korzystać ze szkoły rodzenia? I czy szkoła rodzenia rzeczywiście wszystkiego uczy? A skoro już z niej korzystałaś, to znaczy, że nie potrzebujesz pomocy po porodzie. Tak?

Bo każda historia jest na wagę złota.

Emilka, fot. archiwum prywatne
Emilka, fot. archiwum prywatne

Początki

Pierwsze dziecko rodziłam w Brzeskim Centrum Medycznym. Był to 42 tydzień ciąży. Sama zgłosiłam się na oddział 11 dni po terminie. Pamiętam, jak badał mnie lekarz i uznał, że według niego nie jestem po terminie i mogę jeszcze poleżeć na oddziale 2 tygodnie. Jeśli w ciągu tych dni nic się nie będzie działo, to dopiero będą wywoływać poród. Byłam tak załamana i zrozpaczona wizją, którą mi przedstawił, że na drugi dzień zaczęłam rodzić. Skurcze zaczęły się koło 6:00 rano, koło 8:00 były już trochę silniejsze.

Porodówka

Około południa byłam już na porodówce z mężem, podłączona pod KTG. Najgorzej wspominam ból. Był on na tyle silny, że właśnie z bólu wymiotowałam. Około godziny 14:00 przyszedł lekarz i zapytał, czy chcę znieczulenie, na co zgodziłam się bez zastanawiania. Po znieczuleniu zasnęłam. Mniej więcej co 2 godziny przychodziła położna i dozowała dawkę znieczulenia. Około godziny 19:00 miałam już pełne rozwarcie. Musieliśmy poczekać aż znieczulenie przestanie działać. O 20:00 zaczęła się ostatnia faza porodu. Położna była strasznie niemiła, krzyczała na mnie, że nie potrafię przeć. Bardzo źle to wspominam. Przyszedł lekarz, złapał mnie za rękę i powoli tłumaczył, co mam robić. O godzinie 20:45 urodziłam córkę. Zwróciłam uwagę na to, że nie zapytano mojego męża, czy chciałby przeciąć pępowinę. Mąż był cały czas przy córce podczas ważenia i badań. Później mieliśmy 2 godziny tylko dla nas, co wspominam jako naprawdę wspaniały czas.

Oddział noworodkowy

Około godziny 23:00 trafiłam na salę docelową. Byłam sama w jednoosobowej sali. O 23:45 przywieli mi córkę. Była strasznie głośna, nie potrafili jej uspokoić.

Od tamtej chwili Emilka była już ze mną. Rzadko kiedy położne do mnie zaglądały. Stwierdziły, że nieźle sobie radzę, więc jakoś często nie gościłam ich na swojej sali. Odnośne oddziału noworodkowego mam tylko jedno ALE. Dotyczy ono karmienia piersią. Nikt mi nie pokazał, jak to robić. Położna powiedziała tylko, że to moja wina, ponieważ nie chodziłam na szkołę rodzenia. Usłyszałam jeszcze, że mam sobie radzić sama. Od początku byłam nastawiona na to, że nie będę karmić piersią. Położne natomiast bardzo nalegały. Leciała mi krew z piersi, wyłam z bólu, prosiłam o to, aby dokarmili małą. Nie było na to szans. Chyba to wspominam najgorzej. W szpitalu spędziłyśmy z córką 3 dni.

Metryczka

Kto: Emilka

Kiedy: 02.10.2015

Waga: 3180 g, 57 cm

Gdzie: Brzeskie Centrum Medyczne (Brzeg, Mossora 1)

P.S.

Jeśli chciałabyś podzielić się swoją historią i rodziłaś w jednym z wyżej wymienionych szpitali, odezwij się mailowo (smartasy.olawa@gmail.com) lub przez fanpage FB @smartasy.olawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *