Mama, Poród

Historie porodowe #4 | Marzena Lejman

Pierwszy chłopiec pośród naszych historii! Marzena dzieli się swoją historią.

Bo każda historia jest na wagę złota.

Początki

Tuż przed porodem miałam się dobrze, choć momentami miałam problem z uwagi na opuchnięte stopy. Bywały momenty, że nie mogłam nawet butów założyć. Mimo to byłam szczęśliwa, że byłam w ciąży. Bałam się trochę porodu, ponieważ to była moja pierwsza ciąża. Mój zmarły mąż też był szczęśliwy. Nie mógł się doczekać malucha tak samo jak i ja. Czekaliśmy wtedy z niecierpliwością na małego.

Oddział patologii ciąży

Coś zaczęło się dziać w 37 tygodniu ciąży. Miałam bóle w dole brzucha, ale myślałam, że to normalne. W pewnym momencie poprosiłam jednak mojego męża, aby pojechać do szpitala. Tam założono mi pessar w celu na podtrzymania ciąży. Musiałam pewien czas leżeć w szpitalu, a gdy jakiś czas później bóle przeszły, miałam wyjść do domu. W dniu, w którym miałam wyjść do domu, okazało się, że rano, parę minut po 7, odeszły mi wody. Na początku byłam w panice, bo nie wiedziałam, co się dzieje. Później łzy poleciały mi ze szczęścia.

Porodówka

Zabrali mnie na porodówkę i się wtedy zaczęło… Wtedy przy mnie była położna. Akcja porodowa zaczęła się około 7:30, a maluszek nie chciał wyjść tak szybko. Podczas porodu niektóre położne były miłe, inne niestety niekoniecznie. Szczerze mówiąc, myślałam że z porodem szybko pójdzie, ale kilka godzin się męczyłam. Rodzenie nie było tak proste. Okazało się, że mój synek miał za wysoko główkę i nie mogłam naturalnie urodzić. Ostatecznie rozwiązanie w wyniku cesarskiego cięcia nastąpiło o godzinie 16:55, 27 czerwca 2019 roku.

Oddział noworodkowy

Byłam bardzo szczęśliwa po porodzie, ale bałam się, że nie dam rady. Nigdy nie miałam na rękach takiego maluszka. Wtedy z pomocą przyszły mi położne. Trafiłam na kilka bardzo fajnych, które mnie wspierały. Nie chciałam karmić piersią, z czym nie było najmniejszego problemu. Nie odczułam, żeby położne miały cokolwiek przeciwko temu. Nie namawiały do karmienia piersią, nie czułam się w żaden sposób zmuszana. Karmiłam kilka razy piersią w szpitalu i na tym koniec. Źle się czułam po cięciu. Miałam ciężko, ponieważ rany bardzo długo się u mnie goją. Z tego czasu wspominam, że naprawdę bardzo mnie bolało.
Wielką pomocą był mąż, który służył mi wsparciem.

Metryczka

Kto: Adaś

Kiedy: 27.06.2019, godz. 16:55

Gdzie: Zespół Opieki Zdrowotnej w Oławie (Oława, Kamila Baczyńskiego 1)

Adaś tużpo porodzie w ramionach taty, fot. archiwum prywatne
Adaś tużpo porodzie w ramionach taty, fot. archiwum prywatne

P.S.

Jeśli chciałabyś podzielić się swoją historią i rodziłaś w jednym z wyżej wymienionych szpitali, odezwij się mailowo (smartasy.olawa@gmail.com) lub przez fanpage FB @smartasy.olawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *