Mama, Wywiad

10 pytań do #33: Joli Mularskiej, mamy, żony, instruktorki Fitness, Zumba Fitness i Aqua Fitness

Jola Mularska – mama 11 miesięcznej Marysi, żona Marcina, instruktorka Fitness, Zumba Fitness oraz Aqua Fitness. Głośna muzyka latynoska, ciche wieczory w domu i filmy Sci Fi to coś, co lubi.
Kocha czytać książki i gotować. Kiepsko jeździ na rowerze, za to doskonale autem. Lubi podróże, zarówno po Polsce i bardziej egzotycznie. Myślę, że każdy chciałby tak, jak Jola kochać swoją pracę i czerpać z niej ogromną radość, gdzie mimo zmęczenia domowymi obowiązkami, chce mi się do niej wracać każdego dnia!

Fot. Bartłomiej Wróbel Fotografia
Fot. Bartłomiej Wróbel Fotografia

1. Wzięłam sprawy we własne ręce, bo…

nie znoszę (o ironio!) wstawania wcześnie rano. Moja praca to jednocześnie moja wielka pasja, a podobno ten, kto kocha swoją pracę, nie przepracował ani dnia. Dlatego właściwie permanentnie się obijam. 😉 Robię to na własny rachunek, ponieważ sama mogę ustalić dni i godziny pracy. Ja decyduję o urlopie, ale przede wszystkim, to ja decyduję, jaki kształt i charakter mają zajęcia, jaka jest ich intensywność czy też cena. Lubię sama sobie być szefem. Bo nie krzyczę na siebie ( 😉 ), nie wyznaczam deadline’ów (choć myślę, że powinnam się lepiej zorganizować) i robię sobie taką kawkę, jak lubię!

2. Dzień organizuję sobie…

Ostatnio dzień organizuje mi moja 11- miesięczna córeczka Marysia. Trochę brakuje mi „przedmatkowej” niezależności, decydowania o samym sobie, ale chyba warto z tego zrezygnować na jakiś czas! (Maria! Jak za parę lat będziesz to czytać, to podasz szklankę wody za te wszystkie ustępstwa!) A wracając do pytania… Wstaję najczęściej ok. 6:00 (o ironio!), bawimy się z Marysią w poranną gimnastykę pt. jak zmienić pampersa bez krzyku. Później śniadanko, drzemka, spacerek, obiadek, zabawa lub odwiedziny u babci, wieczorne rytuały i do spania! Wtedy mama przywdziewa kolorowe portki i na ZUMBĘ 😉 Wtedy jest trochę jak kiedyś, choć plotki po zajęciach są krótsze, bo tatuś CYCA nie posiada. 😉

3. Na co dzień napędza mnie…

Ostatnio… Kawka… Latte macchiato od mojego cudownego mężusia. 😉 Napędza mnie też moja rodzinka! Zawsze mam wsparcie od mojego ślubnego i mojej cudownej mamy! Kiedy brakuje mi siły po kilku nieprzespanych nocach z powodu skoku rozwojowego/ ząbkowania/kryzysu laktacyjnego (niepotrzebne skreślić), mama pomaga mi przy Marysi, żebym trochę odsapnęła. Mąż tymczasem chwali i dopinguje w niedoli, że jestem taka dzielna, i że on nie wie, jak ja daję radę! To naprawdę motywujące, że ktoś uważa, że mam super moce! A do pracy napędzają mnie moje dziewczyny! Już im kiedyś mówiłam, że mam nadzieję, że choć raz w życiu czuły ciarki w swojej pracy! Jak one się ruszają, jak one śpiewają! Jak one się cudownie pocą i nabierają siły! Kocham Was DZIEWCZYNY :*

4. Największe wyzwanie w moim życiu to…

MACIERZYŃSTWO!!! Absolutnie i bezdyskusyjnie! Późno zostałam mamą, ponieważ zawsze bałam się wziąć odpowiedzialność za czyjeś życie, wychowanie etc. Codziennie wstaję rano i zadaję sobie pytanie, czy moje dziecko dostanie dzisiaj ode mnie dobrą lekcję o życiu, czy uda mi się wychować Marysię na dobrego człowieka. Straszna odpowiedzialność…

5. W swoim życiu najbardziej cenię sobie…

Życie rodzinne, spokój domowego ogniska, szczerość. Jestem bardzo otwarta na ludzi, jednak przyjaciół mam niewielu, a rodzina jest zawsze, zawsze na pierwszym miejscu. Lubię też te spokojne chwile z mężem przed TV, kiedy wcinamy słonecznik i oglądamy „Grę o Tron” . To taka nasza oaza. Trochę jak stare małżeństwo, ale oboje już się chyba wyszaleliśmy 😊 i rozmawiamy, szczerze o wszystkim, nieraz w nerwach, ale lepiej tak, niż wcale!

6. Siłę czerpię z…

Z drzew. Żartuję. Nie wiem. Ostatnio nie mam siły. Nie mam siły sprzątać. Ale gotować i prać mam siłę. Ehhh… Chciałabym mieć więcej siły, bo zawsze wyobrażałam sobie siebie jako mega energiczną mamę z 100000 pomysłów, a czasem jest tak, że marzę o tym, żeby już była 19:00. 😉 W pracy, na Zumbie, też chciałabym mieć więcej siły i pomysłów, ale po całym dniu „szaleństwa”, bywa różnie. Przepraszam moje Zumbiary, może jak się w końcu wyśpię, to będzie lepiej. 😉

7. Gdybym nie robiła tego, co robię teraz…

Nie mam pojęcia, co bym robiła. Może pracowałabym w banku, jak moja Mama? Może sprzedawałabym mopy w markecie budowlanym? Zawsze chciałam być detektywem… Nisza na rynku jest. 😉 Podoba mi się też praca z dziećmi, choć myślę, że jestem za miękka na ten typ pracy. Nie wiem. Może kiedyś się przebranżowię na jakiś bardziej stabilny i odpowiedzialny sektor. Na razie trzęsienie pupą i pompki to moje miejsce! I nigdzie się stąd nie ruszam!

8. Na moim „podwórku” brakuje mi…

Zawodowo? Współpracy między instruktorami, fajnie byłoby zrobić jakieś wspólne wydarzenie w Brzegu, tak jak robią to dziewczyny w Oławie.
Macierzyńsko? Brakuje mi miejsca dla mam z maluszkami, gdzie można wjechać wózkiem, puścić raczkującego berbecia do rówieśników, wypić kawkę i zjeść ciacho. I w spokoju porozmawiać o konsystencji i kolorze kupy z innymi niewyspanymi i nieumalowanymi mamami. 😊

9. Macierzyństwo to…

Super wyzwanie! Tak jak pisałam wcześniej, czuję się bardzo odpowiedzialna za wychowanie Marysi na dobrą osobę! Macierzyństwo jest też fajną, choć trudną przygodą. Wydaje mi się, że to trochę jak bycie przewodnikiem po egzotycznym kraju. Trzeba temu małemu „turyście” pokazać różne ciekawe miejsca, nauczyć nowych smaków, pokazać, jakie zachowania są porządane, a jakich lepiej się wystrzegać, nauczyć podstawowych zwrotów. 😉 Maluszek trafia do nas, jak emeryt do Zanzibaru. Nie zna języka, kultury, temperatury powietrza i oboje muszą sobie poradzić. Dzieciątko ma mamę, emeryt – przewodnika (oby dobrego 😉).

10. Macierzyństwo nauczyło mnie…

że można funkcjonować śpiąc 3 godziny dziennie! Nauczyło mnie też kreatywności: obiadek z pustki w lodówce w 15 minut, zmiana bodziaków w trakcie rozwalania świeżo poskładanego prania, karmienie cycem w sukience bez dekoltu…
Macierzyństwo to trening cierpliwości: dać dziecku czas na wszystkie czynności motoryczne, na zjedzenie posiłku…
Dodatkowo nauczyłam się też, że wszystko, co piszą w Internecie, można sobie w buty schować. I że każdy, kto mówi, że cały czas jest „słodkopierdząco” – KŁAMIE. 😀
Fajnie być mamą! Nie mogę się już doczekać, co będzie dalej 😉

1 thought on “10 pytań do #33: Joli Mularskiej, mamy, żony, instruktorki Fitness, Zumba Fitness i Aqua Fitness

  1. I tal 3maj Jolka.
    Dojdziesz (Może) 😀 do Trójki hehe iii wtedy będzoesz miała więcej czasu…z czasem. Zobaczysz. Przerabiam to właśnie 🙂
    Ps. Muszę w końcu „wpaśc”pp przerwie… na zumbę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *