Mama, Poród

Historie porodowe #5 | Aneta

Liliana urodziła się w środę 08.08.2018 roku w brzeskim szpitalu. Jej mama Aneta nie wszystko wspomina dobrze. Poród, także w wyniku cesarskiego cięcia, może być wydarzeniem wzmacniającym i pięknym. Bardzo szkoda, gdy nierozważne słowa personelu, potrafią na zawsze zaburzyć nasze wspomnienia.

Bo każda historia jest na wagę złota.

Liliana, fot. archiwum prywatne
Liliana, fot. archiwum prywatne

Początki

07 sierpnia 2018 roku miałam wizytę u lekarza prowadzącego, podczas gdy termin porodu miałam wyznaczony na 20go sierpnia. W czasie wizyty lekarz wypisał mi skierowanie do szpitala, bo przepływy były słabe. Miałam wskazanie do cesarskiego cięcia z powodu ułożenia pośladkowego. Po rozmowie ze znajomą stwierdziłam, że pójdę do szpitala następnego dnia rano, bo po południu i tak nic nie zrobią, a nie będę przecież leżeć bezczynnie W nocy zaczęłam krwawic, wystraszyłam się i pojechałam do szpitala w Brzegu. Po przyjęciu na oddział około 2:00 w nocy zostałam zbadana przez lekarza dyżurującego i usłyszałam, że jak nie będę miała 6 cm rozwarcia, to on nie będzie wołał anestezjologów do cesarki. Podłączył mnie pod ktg i tak leżałam do 7:00 rano aż przyszła ranna zmiana. Przyszedł też ordynator i zdecydowano, że robią cc. Pytano też 3 razy, czy na pewno jest ułożenie pośladkowe. Usg nie zrobiono.

„Porodówka”

Przed godziną 8:00 byłam przygotowana do cięcia, jednak anestezjolog się spóźnił, więc poszłam na salę przed 9:00. Dostałam znieczulenie, po którym było mi niedobrze, kręciło mi się w głowie. Trafiłam na cudownego anestezjologa. Gdyby nie on, chyba bym spanikowała i by mnie uśpili. Cesarskie cięcie było nieprzyjemne, czułam wszystko, co ze mną robią. Szarpali mną po stole, zaczęłam stękać. Wtedy lekarz prowadzący zaczął się oburzać, że stękam. Było naprawdę nieprzyjemnie. Oprócz braku bólu, czułam wszystko, co się ze mną dzieje. W trakcie cięcia lekarz bez skrępowania powiedział do pielęgniarki:”Dajcie jej antybiotyk, bo mi do niej z czoła kapie.” O 9:13 urodziła się moja córka. Była zdrowa i piękna. Anestezjolog spytał o imię. Gdy powiedziałam „Liliana”, lekarz prowadzący zabieg skomentował: „O, kwiatki w modzie”. Gdy zabrali córkę na ważenie itd, był z nią jej tata. Mnie zszywali. Po 10:00 byłam już w izolatce , z uwagi na to, że Brzeg nie ma sali pooperacyjnej. Wtedy przyniesiono mi córkę i położna od noworodków pomogła mi ją przystawić po raz pierwszy do piersi. Córka pięknie zaczęła ssać (i tak trwamy już 20 miesięcy). Później Lilę zabrali, mi dali leki i zasnęłam. Po kilku godzinach znów miałam córeczkę przy sobie. Położna, która się mną zajmowała, myła i pomogła mi wstać po około 6 godzinach, była po prostu wspaniała. Do wieczora córka była ze mną. Położne zaglądały, czy w czymś mi pomóc, czy przewinąć córkę. Na jedną noc małą zabrano. Była z położną od noworodków, ale przynoszono mi ją co kilka godzin na karmienie.

Oddział noworodkowy

Następnego dnia byłam już na sali ogólnej, cały czas z córeczką. Pobyt i pomoc pań położnych wspominam dobrze. Sala, na której przebywałyśmy była ładna i czysta. Jedynie było duszno, bo lato było bardzo upalne.

Później już ani razu nie spotkałam nieprzyjemnego lekarza, który mnie operował. Na szczęście. Blizna po cięciu jest ok, ładnie się goiła. Jedynym minusem jest, że blizna jest duża, ale nisko, dzięki czemu jej nie widać.

Metryczka

Kto: Liliana

Kiedy: 08.08.2018, godz. 09:13,

Waga: 3240 g

Gdzie: Brzeskie Centrum Medyczne (Brzeg, Mossora 1)

P.S.

Jeśli chciałabyś podzielić się swoją historią i rodziłaś w jednym z wyżej wymienionych szpitali, odezwij się mailowo (smartasy.olawa@gmail.com) lub przez fanpage FB @smartasy.olawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *