O NAS, Rodzice

Wspieram lokalnie!

Podczas, gdy pandemia koronawirusa trwa i nie wiadomo, jak długo jeszcze będzie trwać, po miesiącu w domu, staram się choć w minimalnym stopniu układać na nowo nasze życie. Nie, nie znalazłam jeszcze recepty na to nowe zło. Ale wyciągam kilka wniosków.

Po tym miesiącu w domu dochodzę do pewnych wniosków. Mimo, że dzieci dbają, żebym odpowiednio się nie nudziła, to jednak znajduję trochę czasu, żeby od czasu do czasu pomyśleć. 😉 I tym samym doszłam do takiej oto myśli. A mianowicie, że to, czego obecnie brakuje mi naprawdę najbardziej, to możliwość swobodnego spotkania z innymi ludźmi. Dobrze, że mamy telefony i internet, bo bez tego byłoby o niebo (!) trudniej. Ale jednak okazuje się, że kontakt z żywym człowiekiem jest po prostu bezcenny.

bez przytulasów nie dałabym rady
bez przytulasów nie dałabym rady

Wniosek nr 1

Nagle zdałam sobie sprawę, że tęsknię nawet za paniami w lokalnym sklepie spożywczym. I nie żebym miała z nimi jakieś szczególnie ciepłe relacje, ale jednak zawsze człowiek zamienił kilka zdań. A choćby o pogodzie. Teraz to jedynie z mężem mogę sobie o tej pogodzie zdania powymieniać. A ileż można z mężem gadać. 😉 O pogodzie w dodatku. Nie?

Na te krótkie spacery, co wychodzimy, ludzi prawie nie widujemy. Wieś. Co prawda pod miastem, ale jednak. My w dodatku „na końcu tego wiejskiego świata”. Ale jak już miniemy się z kimś (po przeciwnych stronach drogi, co by te min. 2 metry zachować), najzwyklejszy uśmiech i „dzień dobry!” sprawia, że na sercu się ciepło robi. I nieważne, że Miłosz się obudził i usilnie próbuje wyswobodzić się z wózka. Nieistotne, że Antek znów na rowerku ujechał 200 metrów, a resztę trasy taszczę rowerek na budzie wózka i dodatkowo Antka. Też w wózku. Ani narzekająca Anielka, że chłopaki mają dobrze, bo ich się wozi, a ona znów musi jechać swoim rowerem. Nie. Najważniejszy ten uśmiech i „dzień dobry” totalnie obcej osoby. Tak miłe dla ucha i zszarganych matczynych nerwów.

A co z tymi wszystkimi sklepikami, do których lubię od czasu do czasu zajrzeć?! Chyba każda ma jakieś szczególnie ulubione. Ja także. Co z NIKA profesjonalny Brafitting, czy London Road?! Do tych sklepów lubię wracać nie tylko dla asortymentu. Małgosiu, pani Justynko – mam nadzieję, że już niedługo, już za chwilę…

Okazuje się, że w moim życiu jest spore gro osób, które są dla mnie ważne.

Wniosek nr 2

Lubię pracę zdalną. Lubię i to mnie akurat nie zdziwiło. Od bardzo długiego czasu cenię sobie możliwość pracy z dosłownie każdego miejsca na ziemi. Do tej pory mogłam testować home office tylko dla korpo. Teraz okazuje się, że również języka niemieckiego mogę uczyć zdalnie. Lokalne szkoły językowe, które do tej pory funkcjonowały lokalnie, nagle zostały zmuszone do zupełnie innego podejścia i radząc sobie lepiej lub gorzej, dostosowują się do nowej rzeczywistości. A dostosowują się nie tylko po to, by samym móc przetrwać, ale także dlatego, że przywiązują się do swoich uczniów i nie chcą ich zostawiać z niczym. Chcą nadal ich wspierać, uczyć, razem z nimi przeżyć ten trudny czas. A także, gdy wszystko wróci do normy (jaka, by ona nie była), by móc wrócić do stacjonarnych szkół i znów spotykać się twarzą w twarz.

Język niemiecki online - da się!
Język niemiecki online – da się!

Jeśli do tej pory się nie zdecydowałaś na tego typu zajęcia, polecam nasze rodzime szkoły, które wciąż oferują zajęcia językowe, chwilowo online.

Alice in English Wonderland – angielski na lepiej niż 5!

Centrum Językowe El Dorado – Poland – nie tylko angielski!

Szkoła Językowa ETO – szkoła językowa, ale i tłumaczenia!

Wniosek nr 3

Jakiś czas temu zakochałam się w jodze. I choć nie praktykuję jej regularnie, nad czym ubolewam, ale ciężko mi wcisnąć cokolwiek w swój codzienny grafik, to nagle okazało się, że „hej!”, mogę brać udział w zajęciach online! I w tym akurat wypadku koronawirus przyczynił się do mojego wielkiego (no dobra, aż takie wielki to on nie jest) come back do jogi.

Antoni ucina sobie drzemkę, podczas gdy ja nabieram sił w czasie praktyki jogi online
Antoni ucina sobie drzemkę, podczas gdy ja nabieram sił w czasie praktyki jogi online

Obecnie wszystkie sale ćwiczeń, siłownie i inne przybytki tego typu są zamknięte i kto może, przeniósł choć część swojej działalności do świata online. Bądź przeniósł i na tym zarabia (choć troszkę), bądź dzieli się swoją wiedzą i umiejętnościami nieodpłatnie. I zajęć różnego typu w internetach jest do wyboru, do koloru. Szukając, naprawdę można się w tym pogubić. Ja zachęcam do wspierania naszych lokalnych firm i dlatego podrzucam Wam następujące linki:

Paramatma Yoga Online – Joga w czasach zarazy z Kają – bardzo kobiece, spokojne, choć czasem także wymagające praktyki.

oławski klub jogi towarzyskiej – joga z Kasią Drzewińską

Trenuj z Ostapską – a może coś mocniejszego z Kasią Ostapską?

Oławskie Centrum Tańca – OCT nie zapomina o pasjonatach tańca oraz fitnessu!

Szkoła Tańca Athina – choć zajęć online nie prowadzi, to podrzuca krótkie choreografie.

Wniosek nr 4

Aktywne Oławianki przenoszą się również do internetów. Nasze skromne pięcioosobowe gremium stara się, jak może, by wspierać Was również teraz. Chcemy być dla Was nie tylko w dobrym, ale również w tym ciężkim czasie. Mimo, że większość z nas na dzieci i swoje biznesy lub inną pracę, które pochłaniają nas w stopniu znacznym, staramy się wracać do Was i być.

Mamy tę moc!
Mamy tę moc!

Wniosek nr 5

Akademia Rodzica niestety jest chwilowo wstrzymana. Projekt, nad którym pracowałam intensywnie co najmniej od początku tego roku, a sam pomysł narodził się już w ubiegłym roku, daję chwilowo na tzw. „on hold”. Przerasta mnie ilość pracy. Dzieci, którym poświęcamy z mężem większość swojego czasu i energii, praca zdalna dla korpo (gdy mąż może zająć się dziećmi) i prowadzenie zajęć językowych online, od czasu do czasu wywiad, wpis (w moim planie choć jeden na tydzień), to chwilowo moje absolutne maximum. A gdzieniegdzie próbuję jeszcze coś czytać, być na bieżąco z pewnymi informacjami z „wielkiego świata”, utrzymywać telefoniczne kontakty międzyludzkie z rodziną i znajomymi. Okazuje się, że muszę też czasem coś ugotować. I niestety posprzątać też. Choć tego nie lubię. Ale muszę. Szlak.

w tzw. międzyczasie
w tzw. międzyczasie

Także Akademia wróci. Ale musi chwilowo poczekać na lepszy moment.

P.S.

Jeśli znasz inne lokalne firmy, które działają, czy to online czy to „realnie”, daj znać. Możemy wspólnie stworzyć naszą bazę „dobrych” adresów. Każda wzmianka, czy to w komentarzu, czy to serduszkiem lub kciukiem w górę jest cenna i zwiększa szansę na to, że kolejna osoba zdecyduje się na wsparcie lokalnego biznesu. Nie tylko zakup jest na wagę złota. Wspieranie naszych chyba jeszcze nigdy nie było tak ważne jak teraz. Może również chcecie dołączyć do ogólnopolskiej akcji W 2020 wspieram polskie marki? Myślę, że warto. Ja wspieram lokalnie. A Ty?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *