Mama, Wywiad

10 pytań do #16: Elżbiety Błońskiej, mamy, „ogarniacza” wszystkiego w Betty B.

Elżbieta Błońska – jak to sama o sobie pięknie powiedziała – spełniona, a raczej „spełniająca się” w życiu. Mama dwójki dzieci, psycholog z zawodu, w zawodzie nie pracujący. Pracowała w przedszkolu integracyjnym, zajmowała się prowadzeniem szkoleń rozwojowych i wspólnie z przyjaciółką robieniem przedstawień teatralnych dla dzieci, czy prowadzeniem zajęć aktywizujących dla dzieci i młodzieży. Co robi teraz? To, co lubiła zawsze jako hobby – użyteczne rzemiosło z nutką czegoś więcej. 😉 Poznajcie Betty B.!

Elżbieta Błońska z rodziną
Elżbieta Błońska z rodziną

1. Wzięłam sprawy we własne ręce, bo…

pomyślałam, że może można połączyć swoją pasję, to co się lubi robić, z zarabianiem, a do tego w taki sposób, jaki najbardziej mi odpowiada. To trochę samo tak wyszło, w czasie gdy byłam na urlopie wychowawczym, w pewnym momencie wróciłam do szydełkowania. Moim znajomym bardzo podobały się rzeczy, które robię i zaczęli u mnie zamawiać podobne. Wiedziałam już, że nie chcę wrócić do mojej poprzedniej pracy i pomyślałam, że może warto spróbować.

2. Dzień organizuję sobie…

dość elastycznie. 😉 Stałe punkty to oczywiście odwożenie i przywożenie dzieci ze szkoły, a praca jest gdzieś pomiędzy – to najczęściej nie jest tylko szydełkowanie lub robienie biżuterii. Sporo czasu pochłania też praca związana z obsługą sklepów w internecie, robieniem zdjęć produktów, pakowaniem, wysyłaniem, dokumentami. Często jest tak, że dopiero gdy dzieci idą spać, mam czas, żeby zająć się dzierganiem 😀

Takie uroki bycia „ogarniaczem” wszystkiego. 😉

3. Na co dzień napędza mnie…

z tym to jest akurat różnie, bo czasem mam pełną głowę pomysłów, chęci do działania i bywa, że zbiega się to też z wolnym czasem. Ale często jest tak, że jedyny napęd to konieczność zrealizowania zamówień. 😉 To, co daje dużego kopa, to jest niewątpliwie przyroda. To, jak się zmienia i jakie pomysły rodzą się w mojej głowie, gdy mogę ją obserwować. Najczęściej są to inspiracje kolorystyczne. To ten najfajniejszy kawałek. ☺

4. Największe wyzwanie w moim życiu to…

wychowanie dzieci. Wiem, że to, jakimi będą ludźmi, nie zależy wyłącznie ode mnie. Ale staram się zrobić wszystko, co w mojej mocy, żeby to zrobić jak najlepiej i zgodnie ze swoimi wartościami.

5. W swoim życiu najbardziej cenię sobie…

moją rodzinę.

6. Siłę czerpię z…

nie wiem, nie uważam się za silną osobę. Staram się żyć w miarę zdrowo, uprawiać sporty, robić wycieczki. Chcę mieć stały kontakt z przyrodą, spotykać się z osobami, które są dla mnie ważne. Oprócz tego próbuję regenerować się, gadając o głupotach albo nie robiąc nic.

7. Gdybym nie robiła tego, co robię teraz…

nie wiem. Myślę, że znalazłabym inne zajęcie, w którym mogłabym być twórcza na swój sposób. Na pewno nie mogłabym mieć pracy, która polega na odtwarzaniu i powielaniu tych samych elementów. Chociaż może wydawać się to dziwne, bo robienie tysięcznej czapki dla kogoś innego może tak wyglądać. Ale gdyby to miało być 1000 jednakowych czapek, to obawiam się, że raczej bym zwariowała. ☺

Lubię różnorodność, zmienność i  kreatywność.

8. Na moim „podwórku” brakuje mi…

magicznej skrzyneczki do manipulowania czasem – rozciągania, odwracania, powielania. To jest coś, co zdecydowanie przydałoby mi się najbardziej.

9. Macierzyństwo to…

dla każdej kobiety coś innego, a może dla wszystkich to samo? Wielka miłość, wielka duma, dużo skrajnych uczuć. Często to wielkie pokłady siły i cierpliwości, o którą nigdy bym się nie podejrzewała. To piękna przygoda, a także wielkie poczucie wyróżnienia, że można towarzyszyć komuś wyjątkowemu w jego drodze przez życie.

10. Macierzyństwo nauczyło mnie…

właściwie to cały czas się uczę: cierpliwości, pomysłowości, wytrzymywania trudnych rzeczy, większej uważności, dużej elastyczności. Tego, że czasem trzeba schować do kieszeni swoje potrzeby, bywa, że także swoje uczucia. Na pewno zmusza do ciągłej pracy umysłowej, do nieustannego zastanawiania się. Czy to, co robię jest właściwe? Czy moje działania (te codzienne i te długofalowe) zmierzają we właściwym kierunku? I jak pogodzić sprzeczne często oczekiwania i potrzeby wszystkich? Dzieci, rodziców, wymagań szkolnych? Nieustanna szkoła, w której sama wystawiam sobie ocenę końcową i nieprędko dowiem się, jaka ona będzie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *