Customize Consent Preferences

We use cookies to help you navigate efficiently and perform certain functions. You will find detailed information about all cookies under each consent category below.

The cookies that are categorized as "Necessary" are stored on your browser as they are essential for enabling the basic functionalities of the site. ... 

Always Active

Necessary cookies are required to enable the basic features of this site, such as providing secure log-in or adjusting your consent preferences. These cookies do not store any personally identifiable data.

No cookies to display.

Functional cookies help perform certain functionalities like sharing the content of the website on social media platforms, collecting feedback, and other third-party features.

No cookies to display.

Analytical cookies are used to understand how visitors interact with the website. These cookies help provide information on metrics such as the number of visitors, bounce rate, traffic source, etc.

No cookies to display.

Performance cookies are used to understand and analyze the key performance indexes of the website which helps in delivering a better user experience for the visitors.

No cookies to display.

Advertisement cookies are used to provide visitors with customized advertisements based on the pages you visited previously and to analyze the effectiveness of the ad campaigns.

No cookies to display.

Jaskinia Niedźwiedzia z dziećmi

Odkąd odbiliśmy się po urodzeniu naszego młodszego synka Leonarda, korzystamy z każdej wolnej chwili, żeby wyrwać się gdzieś za miasto. I nie tylko dlatego, że straszą smogami. Głównym powodem jest to, że rekompensujemy sobie czas siedzenia z dziećmi w domu. Bilans musi wyjść przecież na zero. 😉 Poza tym kończy mi się macierzyński i z doświadczenia wiem, że przez przez pierwsze weekendy po powrocie do pracy będę chciała umrzeć, a nie gdziekolwiek wyjeżdżać. 😀

Na szczęście nie wszystkie miejsca oferujące noclegi w górach w województwie dolnośląskim były jeszcze zajęte i znaleźliśmy stosunkowo niedrogi domek w Bystrzycy Kłodzkiej. Padło więc na Jaśminowe Wzgórze i miejsce to okazało się  ładne i przyjazne dla dwóch rodzin z dziećmi. 🙂 Poza tym, to niedaleko Czarnej Góry, więc szansa, aby pokazać maluchom śnieg, była duża. 🙂

W samej Bystrzycy Kłodzkiej śniegu niewiele, ale wyżej, to już owszem. 😀

Wyjechaliśmy w piątek wieczorem, aby w sobotę się wyspać. To taki żart – nie zapomnijcie, że pojechaliśmy z dziećmi, hihi. 🙂 W sobotę rano po śniadaniu udaliśmy się do Czarnej Góry i podzieleni: jedna rodzina na narty, druga na sanki, wylądowałam na stoku z wózkiem z Leośkiem wiwatując zjeżdżającemu na sankach Frankowi. Uznałam, że to nie przypadek, iż nikt inny nie wjeżdża z małym dzieckiem na tzw. oślą łączkę i udałam się na spacer… Nasza trasa wiodła wzdłuż głównej drogi (smogu nie było, ale spalinkami lekko zalatywało) i już po kilku kilometrach udało nam się zboczyć na prawie leśną prawie polankę. 😀 Wtedy dostaliśmy cynk, że Franio już nie chce zjeżdżać na sankach i należy z wózeczkiem już wracać. 🙂 Gdyby ktoś pytał, to ani ja, ani małżonek nie zmarzliśmy mimo lekkiej odzieży na sobie. Otóż bycie koniem pociągowym – wózkowym bądź sankowym – dla swoich potomków ma swoje zalety. 😉 Z wieczornego biegania zrezygnowaliśmy tłumacząc (czyt.: usprawiedliwiając) to tym, że naginanie z obciążeniem pod górkę można w sumie uznać za trening siłowy.

Książę zadowolony? To można naginać dalej! 🙂 Wio!

Drugiego dnia, czyli w niedzielę mieliśmy zaplanowaną wycieczkę do Jaskini Niedźwiedzia. Bilety należy rezerwować wcześniej, a dojście do jaskini z parkingu trwa około pół godziny. Można tam dojechać z dzieckiem w wózku, ale już po samej jaskini niechodzące dziecko lepiej zapakować w nosidło lub chustę. Franek i jego koleżanki (córeczki znajomych) jaskinią byli oczarowani. Szczególne wrażenie zrobiły na nich nietoperze i to, że tam jest tak ciemno. No i fakt, że mieszkał tam kiedyś niedźwiedź i inne drapieżniki. Frankowi bardzo spodobała się też zaspa śnieżna przy wejściu. Mógł bez końca wprowadzać na nią swój rowerek (wróć – swój motor śnieżny!) i z niej zjeżdżać. A mi przypadły do gustu tablice edukacyjne przy placu zabaw, tuż za pawilonem. Obracając przymocowane do nich drewniane tabliczki można się było dowiedzieć na przykład: „Jakie to drzewo?”, „Jaki to ptak?”, „Czyj to ślad?”. Mnie to zafascynowało, ale – jak się zapewne domyślacie – mój przedszkolak miał nieco inne zdanie na ten temat. On zdecydowanie wolał ciągnąć ze sobą gałąź udając, że to odśnieżarka. To by było na tyle odnośnie edukacyjnego wymiaru naszego wypadu w góry i do ośnieżonego lasu. 😉 Tyle by było także z naszego wyjazdu, bo po jaskini wybraliśmy się w podróż powrotną – na szczęście ze śpiącymi zmarzluchami w aucie. 😀

Gdybyście myśleli, że każdy wyjazd z dziećmi to sielanka albo słodkie uśmiechnięte brzdące i jeszcze bardziej uśmiechnięci rodzice, to nie. Tak nie jest. Często wspólne wyprawy są okupione łzami (wybierzcie sobie, czyimi), bólem mięśni (tu też) i narzekaniem. Często też jest śmiesznie, sympatycznie i miło. I te drugie – jakkolwiek krótkie i ulotne chwile – utwierdzają nas w przekonaniu, że warto. Warto targać się z tymi dzieciorami, warto pokazywać im świat. Obie strony dzięki takim wyjazdom wiele się uczą – o sobie samym i o sobie nawzajem. 🙂

Ta gałąź obok to wspomniana odśnieżarka. 😀

Jakie macie doświadczenia i pomysły na nasz kolejny wypad za miasto? Tylko weźcie pod uwagę wyrafinowane zainteresowania mojego starszaka! 😉 

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wspieraj nas za darmo