mama, wywiad

10 pytań do #72: Marleny Stilger, fotografki

Marlena Stilger – fotografka noworodkowa, kobieca i rodzinna. Mama dwójki dorastających urwisów, które wprowadzają ją w świat polskiego hip hopu. Właścicielka portalu www.marlenafotoart.pl oraz profilu FB Marlena Stilger Fotografia czerpiąca ogrom radości i satysfakcji ze swojej pracy.

Marlena Stilger - przy pracy, fot. archiwum prywatne
Marlena Stilger – przy pracy, fot. archiwum prywatne

1. Wzięłam sprawy we własne ręce, bo…

nie potrafię tkwić w sytuacji, która nie sprawia mi satysfakcji lub mnie zwyczajnie nudzi. Zanim odeszłam z pracy w korporacji, przez długi czas układałam sobie w głowie, co chcę robić i dlaczego. Co będzie mi sprawiać radość, dawać satysfakcję i się nie znudzi. Strasznie męczyło mnie życie w biegu, pod czyjeś dyktando, w wiecznym niedoczasie. Zawsze należałam do osób, które znużone trwającą sytuacją szukają nowych rozwiązań i zmian. Był nawet rok, w którym pracodawcę zmieniałam 3 razy, w poszukiwaniu “swojego miejsca na ziemi” i ludzi, pośród których będę czuła się dobrze.

Od dawna chciałam coś zmienić w swoim życiu, a momentem zwrotnym, w którym powiedziałam sobie “teraz albo nigdy”, były moje okrągłe urodziny – z czwórką z przodu. 😉 Koniec z pracą w dużych firmach – staję na własne nogi i będę fotografką!

2. Dzień organizuję sobie…

trochę pod plan zajęć moich dzieci, trochę pod terminy z klientami. Zanim przyszła pandemia było to proste. Przed 8:00 rano wszyscy wychodziliśmy z domu i mogłam z samego rana zająć się własnymi sprawami oraz realizacją planu zawodowego. Wracałam po godz. 16:00 i dalej dzień mijał już w domu. W marcu 2020 sprawa się nieco skomplikowała. Marzec był miesiącem, w którym wyremontowałam swoje studio fotograficzne i umówiłam pierwsze terminy sesji, aby zaraz potem je odwołać i studio zamknąć. Na szczęście upłynęło już trochę czasu i nauczyliśmy się funkcjonować w warunkach pandemii. W międzyczasie dzieci stały się bardziej samodzielne i do szkoły wychodzą same.

Plan mojego dnia? Codziennie inny. Ale to właśnie lubię. Poranna kawa jest obowiązkowa – nie budzi mnie tylko sprawia mi przyjemność. Niestety należę do osób (to chyba przez moją duszę artystyczną), którym trudno przychodzi dyscyplina i w zasadzie codziennie pracę zaczynam o innej godzinie. Do tego, najlepiej i najbardziej efektywnie pracuje mi się późnym popołudniem i wieczorem – zawsze tak było. Lubię jednak umawiać sesje fotograficzne na godziny poranne, bo jestem wówczas od rana zmobilizowana do działania.
Cały mój dzień układa się w zależności od rodzaju umówionej sesji. Są dni, gdy idę z klientką do parku rano o 6:00, a także takie, w których wyprowadzam kogoś “w pole” o zachodzie słońca – więc w godzinach 19:00-20:00. Taka różnorodność bardzo mi odpowiada.

3. Na co dzień napędza mnie…

radość, jaką sprawiam ludziom i wszystkie pozytywne emocje, które wracają do mnie od klientów. Na prawdę! To jest ogromna satysfakcja, która sprawia, że chce mi się więcej, że szukam wyzwań, wprowadzam nowe pomysły, a nawet eksperymentuję. 😉

Łezka wzruszenia w oku mamy, gdy widzi efekt sesji noworodkowej – swoje błogo śpiące maleństwo… Promienny uśmiech i wdzięczność w oczach kobiety, która lata swojej młodości ma już za sobą, a na fotografiach wygląda nadal szalenie kobieco i ponętnie… Radość rodziców, którzy wracają na sesję roczkową swojego dziecka, bo po pierwszej, noworodkowej, postanowili co roku tworzyć takie pamiątki…
Nawet bezinteresowna zgoda właściciela jakiegoś pola czy sadu, na przeprowadzenie sesji fotograficznej…
To wszystko wywołuje szczery uśmiech na mojej twarzy i nieopisaną radość w moim serduchu.

4. Największe wyzwanie w moim życiu to…

wychowanie dzieci i zaszczepienie w nich wartości, które są ważne również dla mnie. Moje starsze dziecko zaczyna właśnie dojrzewać. Z perspektywy czasu uważam, że ten okres jest najtrudniejszy ze wszystkich dotychczasowych. Gdy dziecko było małe, zawsze w jakiś sposób mieliśmy nad nim kontrolę, mogliśmy je chronić. Obecnie nasze dziecko staje się samodzielną jednostką, która chce być coraz bardziej niezależna i chodzić własnymi ścieżkami. Z jednej strony przyglądanie się temu jest fascynujące, a nawet cieszy, z drugiej strony napawa rodzica mnóstwem obaw i wątpliwości.

5. W swoim życiu najbardziej cenię sobie…

czas spędzony z rodziną. Jak już wspomniałam, dzieci wchodzą w etap dojrzewania, gdzie czasu spędzanego z rodzicami będzie coraz mniej. Dlatego razem z mężem nieustannie zachęcamy ich do wspólnych wycieczek rowerowych, wyjść w góry czy innych aktywności, w których możemy wszyscy brać udział. W dobie wszechobecnego internetu i świata smartfonów, wyciągnięcie dzieciaków na jakąkolwiek aktywność poza domem urasta do dużego sukcesu. 😉

6. Siłę czerpię z…

innych ludzi. Miałam to szczęście, że w trakcie mojej przed-fotograficznej drogi zawodowej, udało mi się poznać kilkoro bardzo pozytywnie zakręconych ludzi. Często taka osoba dzieliła się ze mną (zupełnie nieświadomie) ładunkiem swojej pozytywnej energii. Takich ludzi bardzo potrzebuję w swoim otoczeniu. Z natury jestem osobą spokojną i obecnie pracuję solo, więc aby nie popaść w jakąś skrajną melancholię, ponury nastrój czy inny marazm, staram się regularnie spotykać z przyjaciółkami i utrzymywać również relacje zdalnie – jakkolwiek abstrakcyjnie to nie brzmi.

7. Gdybym nie robiła tego, co robię teraz…

pewnie siedziałabym za jakimś biurkiem w jakiejś pracy. W zależności od etapu w tejże pracy, na początku (czyli przez pierwsze pół roku) byłabym lekko oczarowana nowymi zadaniami, później drobna euforia zamieniłaby się w przyzwyczajenie, aż przeszłaby w etap znudzenia, czyli w okres, w którym regularnie korzystałabym z aplikacji praca.pl.

8. Na moim „podwórku” brakuje mi…

hmmm – to zależy, jakie podwórko mamy na myśli. Jeżeli mówimy o “podwórku” zawodowym, jest ono prawie jak studnia bez dna. Mogłabym co tydzień kupować nowe elementy wyposażenia studia, garderoby, sprzętu fotograficznego itd., itd. Ograniczam się jednak do realnych potrzeb i zasobów budżetowych.
Jeżeli natomiast kwestia dotyczy “podwórka” domowego, mam tam wszystko to, co sobie wymarzyłam. Niczego więcej nie potrzebuję.

9. Macierzyństwo to…

  • sens życia
  • zmęczenie
  • miłość
  • walka
  • duma
  • nerwy
  • radość
  • obawy
  • satysfakcja…
  • …czyli cały zbiór sprzecznych ze sobą emocji i uczuć, nad którymi jednak króluje MIŁOŚĆ.

10. Macierzyństwo nauczyło mnie…

cieszyć się z tego, co tu i teraz. Poza tym macierzyństwo cały czas mnie uczy pracy nad samą sobą, jak radzić sobie z emocjami, jak rozmawiać. Ciągle nie jestem pewna, w których sytuacjach powinnam odpuścić, a w których trzymać się żelaznych zasad.

❤️   ❤️   ❤️

Złota rada, która nie jest radą

Od fotografki:

Drogie mamy! Pamiętajcie, że Wasze dzieci już nigdy nie będą takie małe i warto zatrzymywać wszystkie cudne chwile, choćby na fotografiach.

Od mamy nastolatków:

Drogie mamy! Czasu spędzonego razem z dziećmi nigdy za wiele. Jeżeli sami nie pokażemy dzieciom, że świat poza smartfonem jest ciekawy, że warto budować prawdziwe relacje a nie tylko wirtualne i czas spędzany razem może być po prostu FAJNY, one nie będą tego świadome.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *