wycieczki

Pomysł na weekend | Kotowice

Kotowice – taka niepozorna wieś w powiecie wrocławskim. I kojarzy się głównie z wieżą widokową. A gdyby tym razem zamiast na wieżę, pójść w inną stronę?

Pandemia trwa „w najlepsze”, choćby nie wiem co, ciężko jest non stop siedzieć w domu. Tym bardziej, gdy masz dzieci. Dlatego szukamy alternatyw dla „tradycyjnych” szlaków i miejsc odpoczynku. Sprawdzamy, gdzie bezpiecznie spacerować w okolicy i jak urozmaicić sobie i dzieciom ten trudny czas.

Patyczek mam!
Patyczek mam!

Kotowice

O Kotowicach miałam już przyjemność pisać dwukrotnie. Mianowicie o naszej wyprawie na wspomnianą już wieżę widokową w Utracie oraz pisząc o naszym spacerze nad jezioro Panieńskie. Jeśli masz ochotę wrócić do któregoś z tych wpisów, zajrzyj tutaj:

Kotowice | Jezioro Panieńskie

Wieża widokowa w Utracie (Kotowice)

A gdyby się teraz wybrać na wał w Kotowicach?

Wał przeciwpowodziowy

Tym razem, w związku z tym, że wszelkie placówki pozamykane, a ja tkwię z dziećmi w domu, wybrałam się z nimi na choćby krótki spacer. W planie naturalnie miałam zdecydowanie dłuższy kawałek niż udało nam się zrobić. Ale o tym później. 😉

Nasz spacer zaczęliśmy niestandardowo, bo pod cmentarzem. 😀 Tam zaparkowaliśmy na dzikim parkingu i ruszyliśmy na wał. Tuż przy cmentarzu znajduje się niewielki staw, który wzbudził więcej niż duże zainteresowanie całej mojej trójki. 🙂

Od cmentarza ruszyliśmy w lewo, weszliśmy na wał i skierowaliśmy się w lewo, w stronę miejscowości. Jeśli wybierzesz drugi kierunek, po dłuższym czasie dotrzesz do Siedlec, miniesz je, a nawet dotrzesz do samej Oławy. Jednak jest to propozycja na wycieczkę raczej rowerową, aniżeli pieszą.

Znalazłam rogi!
Znalazłam rogi!

Myślałam, że spokojnie sobie pospacerujemy, chłopaki na rowerach, Anielka i ja na piechotę i jeszcze pies skorzysta. Nie zdążyłam się „zmartwić”, czy to aby nie będzie „nudne”. Ledwo ruszyliśmy spod parkingu, a moja najstarsza już znalazła arcyinteresującą gałąź, którą potem taszczyła dłuższy kawałek. 😀

Chwilę potem szlaban na wale służył dzieciom za drabinkę, konika, trzepak, itp. My dorośli często jednak zapominamy, jak kreatywne potrafią być nasze dzieci. A z „nudnego” spaceru, zrobił się całkiem przyjemny spacer. 😉

Prawie jak trzepak :-)
Prawie jak trzepak 🙂

Idąc wałem możemy przejść przez sporą część miejscowości, przejść tuż obok sklepu i zejścia do wieży w Utracie, aż do stacji PKP. My tym razem niestety nie zaszliśmy aż tak daleko.

Mama! No jedziemy?!
Mama! No jedziemy?!

Staw przy cmentarzu okazał się mieć jakieś moce przyciągające i dzieci nie pozwoliły mi odejść zbyt daleko od niego. 😉 A skoro panuje demokracja, a ja nie miałam siły do noszenia dwóch chłopaków i dwóch rowerów, zawróciliśmy.

A nad stawem puszczaliśmy „statki” z patyczków, szukaliśmy żołędzi, bawiliśmy się w chowanego, rozmawialiśmy o drzewach wokół, o wiośnie, itp. Mimo, że nie przeszliśmy tyle, na ile ja miałam ochotę, to spędziliśmy w tym miejscu chyba ponad godzinę, nie nudząc się i bez większego marudzenia (gdy już zawróciliśmy nad wodę). 😉

A może pobawimy się w chowanego?
A może pobawimy się w chowanego?

Jednym zdaniem

Wał idący od Kotowic przez Siedlce i do Oławy, potem dalej do Lipek, jest naprawdę przyjemnym miejscem dla spacerów, czy wycieczek rowerowych. Jest to miejsce, w którym również dość często można spotkać biegaczy, czy osoby uprawiające nordic walking. W Kotowicach wał jest osłonięty licznymi drzewami, potem są kawałki, na których może wiać, bo brak tam drzewnej osłony.

Nie ma tu po drodze niestety żadnych ławek, ani wiat, gdzie można by sobie przysiąść lub odpocząć, dlatego możesz wziąć ze sobą kocyk lub jakąś matę.

To jest radość!
To jest radość!

A my przeszliśmy raptem 500 metrów. 🙂 Dlaczego? Dlatego, że na miejscu okazało się, że:

a) wszyscy są po prostu strasznie głodni (mimo, że przed wyjściem pytałam),

b) najmłodszy w sumie to by się chyba najchętniej zdrzemnął,

c) staw na początku sprawił, że najlepszą zabawą było puszczanie „statków” z patyczków.

Tak… Bywa czasem też tak.

Bo wiesz, że idąc z dziećmi na spacer, nie zawsze musisz robić 10 tysięcy kroków? 😉 To może być naprawdę krótka trasa. A jeśli masz maluszka, który kategorycznie odmawia współpracy, bo zimno, gorąco, akurat zgłodniał albo jest śpiący, pamiętaj, że zawsze możesz wrócić do domu. :-*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *