Wycieczki za miasto

Pomysł na weekend – Wielka Sowa, Góry Sowie

Wielka Sowa – tam po prostu musisz iść. 🙂 Majestatyczna strażniczka Gór Sowich. Trasa w sam raz na niedzielny spacerek. Nie pomylić z deptakiem! No wiesz, takim do przejścia w trampkach, z dzieckiem w wózku i lodami w ręku.

No to idziemy!
No to idziemy!

Ostatni raz na Wielkiej Sowie byliśmy zanim zaszłam w ciążę z Anielką, co oznacza jakieś 7 lat temu. I tamtego razu nie wspominam dobrze. Wjeżdżaliśmy wtedy na górę rowerami. Marek pruł przodem, a ja wlokłam się z tyłu. Zaryczana i wściekła na cały świat. 😀 Takie piękne wspomnienia mam. 😉

Chciałam trochę odczarować Sowę i bardzo chciałam na nią tym razem wejść, a nie wjechać. Wyjazd starszaków był jednocześnie idealnym powodem, żeby spędzić trochę czasu z Miłoszem tylko we troje. A przy okazji przetestować nowy sprzęt turystyczny. 😀 Cieszyłam się na wyjazd, gdzie tym razem miało być bez krzyków, wrzasków, kłótni i tym podobnych rewelacji. 😉

Rzeczka

Zaprzyjaźniamy się z nosidłem turystycznym
Zaprzyjaźniamy się z nosidłem turystycznym

Na Wielką Sowę ruszyliśmy z Rzeczki, szlakiem czerwonym. Wybraliśmy krótką trasę z uwagi na to, że na miejscu byliśmy około południa. Późno, jak na wyjście w góry. Przy dzieciach jednak nauczyliśmy się, że wychodzimy wtedy, kiedy możemy i robimy taką trasę, jaką damy radę. Nic na siłę.

Sam początek trasy to płyty, potem dość szeroka ścieżka, dość zdecydowanie pod górę. Do schroniska górskiego „Orzeł” możesz dojść z wózkiem. Później już wózek zdecydowanie odradzam. Raczej będziesz go nieść pod pachą.

Do schroniska wiedzie droga wyłożona płytami, potem szlak wygląda mniej więcej tak
Do schroniska wiedzie droga wyłożona płytami, potem szlak wygląda mniej więcej tak

Kawałeczek za schroniskiem jest jeszcze sporych rozmiarów parking i pole namiotowe. Myślę, że może być to ciekawe miejsce do przenocowania. 😀 Chyba dopiszę na naszą „listę rzeczy do przeżycia”.

W drodze na szczyt – Wielka Sowa

My w jedną stronę, on w drugą :-)
My w jedną stronę, on w drugą 🙂

Szlak czerwony biegnący na Wielką Sowę z Rzeczki ma mniej więcej 3.5 km długości. Gdybyśmy mieli iść sami lub gdyby Miłosz całą trasę przesiedział „grzecznie” w nosidle, moglibyśmy zrobić tę trasę w 40 minut (no dobra, może w godzinę). Z Miłoszem szliśmy 2.5 godziny. Na początku nosidło bardzo mu się spodobało. Na może 15 minut. 🙂 Po tym czasie kategorycznie dał nam znać, że on chce iść i kropka. Także uzbrojeni w cierpliwość – szliśmy. Szliśmy, czekaliśmy, staliśmy, podziwialiśmy, chłonęliśmy widoki, wdychaliśmy zapach lasu. Mijaliśmy ludzi i byliśmy mijani.

Gdy dopadnie Cię kryzys (lub malucha), odpocznij na polance
Gdy dopadnie Cię kryzys (lub malucha), odpocznij na polance

Po drodze spotykaliśmy dużo ludzi z dziećmi. W końcu są wakacje. No i na nasze wejście wybraliśmy niedzielę. Nie wiem, czy przed erą koronawirusa w górach można było spotkać tak samo dużo ludzi. Ale na naszych ostatnich kilku wyjazdach byłam lekko zszokowana, że jest ich w górach aż tylu.

Po drodze przechodziliśmy również obok schroniska „Sowa”, ale nie wchodziliśmy do środka. Jakoś szczególnie nie zachęcało do wejścia, to jedno. Drugie, że najzwyczajniej nie mieliśmy takiej potrzeby.

Na szczycie

Na szczycie Wielkiej Sowy nie mogliśmy sobie odmówić odpoczynku i przeżywania radości ze wspólnej wycieczki.

Szczyt
Szczyt

Aaaa… nie mogliśmy sobie odmówić pewnych drobnych przyjemności. 🙂 W sklepiku na szczycie można zaopatrzyć się nie tylko w standardowe pamiątki typu magnesy czy zawieszki. Można tu np. napić się sowiego piwa bezalkoholowego, warzonego w pobliskim browarze. 🙂 Ale są tu także lody i inne przekąski, a także coś na ciepło jak kiełbaski, frytki, itp.

Coś dla dorosłych
Coś dla dorosłych

Odczekaliśmy największe tłumy i weszliśmy na wieżę widokową, która moim skromnym zdaniem nie jest w najlepszym stanie technicznym. Naprawdę wypadałoby ją już wyremontować. Taki ciekawy obiekt, wizytówka, a aż krzyczy: „wyremontuj mnie!”.

Pomijając jednak wygląd samej wieży, widok, który się z niej rozpościera, zapiera dech. Można stąd zobaczyć np. Ślężę z totalnie innej perspektywy, niż mamy to na co dzień. Jeśli posiadacie kartę dużej rodziny, na wejście na wieżę obowiązuje dodatkowa zniżka. Wejściówki na wieżę nie kosztują jednak dużo, choć 6 zł za osobę może się wydawać niekoniecznie adekwatną opłatą.

Dla tych widoków - warto!
Dla tych widoków – warto! Panorama z wieży widokowej na Wielkiej Sowie.

W drodze powrotnej – Rzeczka

Ruszamy w dół!
Ruszamy w dół!

Na drogę powrotną wybraliśmy szlak żółty i doszliśmy do Koziego Siodła. Tam odbiliśmy na czarny szlak rowerowy, który wiódł bardzo szeroką szutrową drogą. Schodząc wybraliśmy dłuższą trasę z konkretnego powodu. Było ok godziny 17:00, w sam raz jeszcze na drzemkę Miłosza. Normalnie w tygodniu nie jest to dobra godzina, ale na wyjeździe daje radę. 😉

Kozie Siodło
Kozie Siodło

Tak jak przewidywaliśmy, Miłosz zasnął dość szybko i dał nam się nacieszyć czasem „tylko we dwoje”. 😉 W tę stronę i na tej trasie mijaliśmy bardzo mało ludzi i mogliśmy kontemplować ciszę i piękno przyrody dookoła. A było co podziwiać. Pogoda nam dopisała, bez deszczu, przyjemnie ciepło i bez wiatru.

Tym razem droga szeroka i w sam raz na rower ;-)
Tym razem droga szeroka i w sam raz na rower 😉

Ta trasa w dół podobała mi się zdecydowanie bardziej. Szlak pod górę prowadził po bardzo kamienistej ścieżce. Ten w dół był kamienisty jedynie do Koziego Siodła. Potem szeroka, nie kamienista, uklepana, wysypana jakimś szutrem ścieżka, a częściowo nawet asfalt.

Gdzie zjeść? Dwór Myśliwski Harenda

Staw z rybami, muflony, kucyk, dziki i kaczki.
Staw z rybami, muflony, kucyk, dziki i kaczki.

Gdy zeszliśmy do samochodu była pora kolacji, ok 19:00. Chcieliśmy zjeść i wypuścić gdzieś Miłosza, co by się jeszcze trochę zmęczył i spokojnie zasnął w aucie w drodze powrotnej. Nie chcieliśmy wspinać się do schroniska, brakowało mi tam bezpiecznego miejsca zabaw dla malucha (może jest takowe, ale nie zauważyłam). Niedaleko była restauracja, ale akurat odbywała się tam impreza zamknięta.

Dlatego wybraliśmy się do Ludwikowic Kłodzkich, gdzie znajduje się Dwór Myśliwski Harenda. Miłoszowi podobał się tam niesamowicie staw, po którym pływało sporo kaczek. W ogóle w Harendzie jest mini zoo, my akurat widzieliśmy kucyka, muflony (jeśli się nie mylę) i dziki. Obserwowaliśmy z daleka, już nie szliśmy dookoła całego obiektu.

Zjedliśmy smaczną kolację, odpoczęliśmy po wspinaczce i spokojnie daliśmy się wybiegać Miłoszowi. Jeśli masz starsze dzieci, to Harenda oferuje kajaki i rowery wodne na wynajem, można nimi popływać po stawie należącym do obiektu. Jest tu także kąpielisko, ale odniosłam wrażenie, że jest zamknięte. Na miejscu jest także boisko, plac zabaw dla dzieci, gokarty i inne atrakcje, o których możecie poczytać na stronie Harendy.

Jednym zdaniem

Czysta radość
Czysta radość

To wejście na Sowę było bardzo udanym wyjazdem. Pierwszym od bardzo dawna, gdzie byliśmy w tak małym składzie. To był bardzo spokojny wyjazd. Nosidło się sprawdziło, ale jednak myślałam, że Miłosz trochę chętniej w nim posiedzi. Nic z tego. Nasze dzieci jednak mają silną potrzebę samodzielności, wolności i po prostu chodzenia. Pewnie zamiast z tym walczyć, powinnam zacząć doceniać. Bo nie wiadomo, czy za parę lat im się nie zmieni. 😉

Trasa, którą zrobiliśmy jest również do zrobienia dla przedszkolaków. Widzieliśmy na trasie dużo rodzin z dziećmi, również z dziećmi w wieku żłobkowo-przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Ja jednak cieszyłam się, że nie muszę nosić żadnego dziecka, tym razem Miłosz nosił się u taty w nosidle (jak się dał). Trasa w znacznej części kamienista, więc absolutnie nie nadająca się na wózek. Jeśli rozważasz wejście na Wielką Sowę, dla malucha wybierz chustę, nosidło miękkie lub turystyczne.

Trasa na Sowę nie wymaga jakiegoś wielkiego przygotowania. Na niedzielę – w sam raz! 🙂

Aaa…. i jeszcze jedno! Jeśli chcesz ominąć tłumy, to może lepiej wybierz się na Sowę w tygodniu. W weekend to tam prawdziwe pielgrzymki. Zdecydowanie stwierdzam, że następny wyjazd planuję w mniej znane i nie tak turystyczne miejsce.

Podobne wpisy

Jeśli interesują Cię wycieczki bliższe i dalsze, na Dolnym Śląsku przede wszystkim, to na blogu znajdziesz już kilka innych propozycji.

  1. Lewin Brzeski
  2. Pogórze Kaczawskie, Rez. Wąwóz Myśliborski
  3. Głubczyce i Góry Opawskie
  4. Gromnik, Wzgórza Strzelińskie
  5. Karpacz
  6. Jezioro Bielawskie
  7. Błękitna Laguna, Siechnice
  8. Jaskinia Niedźwiedzia
  9. Jezioro Bystrzyckie, Zagórze Śląskie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *