wycieczki

Zamek Górka – Sobótka | pomysł na weekend

Zamek Górka w Sobótce to nasze ostatnie odkrycie. Szukaliśmy czegoś niedaleko, na spokojny spacer, co pozwoli pobiegać trochę dzieciom, umożliwi jazdę wózkiem z niemowlakiem i da rodzicom nacieszyć choćby oczy widokiem gór. Znaleźliśmy tu dokładnie to, czego potrzebowaliśmy!

Tradycyjnie na wycieczkę wybraliśmy się w południe. To już weszło nam chyba w krew, że wyjeżdżamy na drzemkę. Fajne jest to, że dzieci wtedy naprawdę często ucinają sobie drzemkę regeneracyjną, a my dorośli mamy chwilę pogadać tylko we dwoje. Choć czasem bywa i tak, jak na załączonym poniżej zdjęciu.

Ja to się potrafię ustawić...
Ja to się potrafię ustawić…

A trasę jak w większości przypadków zaplanowaliśmy po pętli. Nie lubimy się wracać. 😉

Najpierw jedzenie

Pierwsze, co trzeba było „załatwić” po dotarciu do Sobótki, to jedzenie. Zdecydowaliśmy się, by naszym miejscem wypadowym był Ślężański Pstrąg – karczma, smażalnia i łowisko komercyjne w jednym. Zwykle na obiad szukamy miejsc, które mają dużo przestrzeni i czasem jakiś kącik dla dzieci, co pozwala nam zjeść we względnym spokoju. 😉

Jedzenie okazało się tu bardzo smaczne, a porcje naprawdę duże!

Ślężański Kociołek
Ślężański Kociołek

To miejsce bardzo odpowiadało naszym standardom. Kącik dla dzieci okazał się bardzo fajnie wyposażonym miejscem, z bodajże świeżym piaskiem i niezdezelowanymi zabawkami. Na zewnątrz znajdowała się również przestronna wiata, sporo stolików, ławek, podwieszane fotele, a nawet leżaki dla znużonych wędrowców.

Co by tu porobić?
Co by tu porobić?

Naturalnie do łowiska wpadła nam piłka od mini koszykówki. Niestety kącik dla dzieci znajduje się niedaleko wody, co sprawia, że nie jest trudno wrzucić tam specjalnie lub przez przypadek jakąś zabawkę czy piłkę. Podczas naszego pobytu wokół łowiska było rozstawionych kilkoro młodszych i starszych wędkarzy.

Kto lubi łowić?
Kto lubi łowić?

Przez las!

Wychodząc z restauracji podążyliśmy asfaltem (ulicą Browarnianą) wzdłuż budynków dawnego browaru. I tuż za nimi skręciliśmy w gruntową drogę. Gdy minęliśmy ostatni ogródek, skręciliśmy w wąską ścieżkę przez las.

I poszli w las
I poszli w las

Niestety natknęliśmy się na różne niezbyt przyjemne skarby, jak np. zdezelowany wózek dziecięcy w strumyku oraz mnóstwo różnych śmieci wokół. Strasznie smuci, a momentami i wkurza mnie taki widok. Wciąż i wciąż nie rozumiem, jak można robić takie rzeczy. 🙁

Niefajne "skarby"
Niefajne „skarby”

Nasze dzieci pamiętają już moczenie nóżek w strumyku i Anielka bardzo chciała pomoczyć stópki. Niestety zamiast stópek, w strumyku skąpał się jej but. 🙂 Tym razem skończyło się tylko na brudnym bucie i sporej dawce rozbawienia i śmiechu. Nie zawsze tak to wygląda.

Coś tu się skąpało :-)
Coś tu się skąpało 🙂

W pewnym momencie mijaliśmy dwa stawy. Zboczywszy lekko ze ścieżki, podeszliśmy przyjrzeć się jednemu z nich. Pływało w nim multum kijanek, co sprawiło, że dzieci dopytywały, co z nich wyrośnie i czym żywią się kijanki. Bardzo lubię takie sytuacje. 🙂 Naturalne. Wyjątkowe.

Staw Nr 1
Staw Nr 1

Idąc dalej ścieżką natykaliśmy się tu na różne jamy i kamienie wyglądające na stare nagrobki.

Cóż to?
Cóż to?

Tylko jeden kawałek ścieżki był troszkę bardziej pod górkę i z wystającymi korzeniami. Nie był to jednak wielki problem dla biegowego wózka o dużych kołach.

Idąc dalej doszliśmy do zabudowań. W pierwszej chwili myśleliśmy, że właśnie doszliśmy do ślepego zaułka i trzeba będzie się wracać. Szybko się jednak okazało, że ścieżka wiedzie dalej wzdłuż płotu.

czyżby koniec drogi?
czyżby koniec drogi?

Idąc wzdłuż ogrodzenia szybciutko doszliśmy do asfaltu, tj. ulicy Zamkowej. Tym samym znaleźliśmy się na niebieskim szlaku, który prowadzi na Ślężę.

Jest szlak!
Jest szlak!

Zamek, wg znaku, znajduje się 200 metrów stąd.

jesteśmy blisko
jesteśmy blisko

Po drodze minęliśmy jeszcze ogromny dąb, który zachwyca rozłożystą koroną i potężnym pniem. Dzieci zastanawiały się, ile osób dałoby radę go objąć. 🙂

Jeden z pomników przyrody
Jeden z pomników przyrody

Zamek Górka

Po 200 metrach od znaku docieramy do zamku. Witają nas niezbyt ciekawa brama i metalowe ogrodzenie świadczące o remoncie. Sam zamek natomiast nawet będąc w remoncie sprawia bardzo ciekawe wrażenie. Jeszcze kilka lat temu funkcjonował tu hotel. Od kilku lat obiekt jest remontowany. Mam nadzieję, że to miejsce doczeka się ponownego otwarcia, bo szkoda by było, by nie toczyło się tu nadal życie.

Jest i on!
Jest i on!

Sama Górka początkowo była wsią i należała do zakonu Augustianów. Obecnie jest zachodnią częścią Sobótki. Zamek Górka, czy też raczej pałac, jest połączeniem pozostałości klasztoru i kaplicy. Ten zespół pałacowo-klasztorny doczekał się wielu renowacji i przebudów, które z klasztoru przekształciły go w budynek mieszkalny. Znaczna część tych remontów odbyła się w XIX wieku. Na wieży znajduje się zegar słoneczny.

Wikipedia podaje:

Dawny XV-wieczny kościół znajduje się we wschodniej części obiektu, w części środkowej wieża powstała w latach 1524-1553, a dawny budynek gospodarczy z ok. 1558 w części zachodniej. Średniowieczna kaplica mieści się wewnątrz kompleksu, przy czym podczas prac konserwatorsko-remontowych natrafiono w jej pobliżu na resztki fundamentów wieży i murów, co mogłoby wskazywać na to, że w średniowieczu znajdował się tu także zamek.

My byliśmy tu w niedzielę. Było cicho i spokojnie. Niedużo ludzi. Można tu podjechać samochodem aż pod sam zamek, jest tu kilka miejsc parkingowych oraz brak zakazu wjazdu czy zatrzymywania się. Tuż obok rozpadającego się ogrodzenia prowadzi niebieski szlak na Ślężę. Wokół zamku widać, że trwają tu także prace ogrodowe. My znaleźliśmy tu chwilę wytchnienia i wyciszenia w codziennym biegu.

Eksploracja!
Eksploracja!

Najpierw dzieci udały się na „poszukiwanie skarbów” (bo przecież byliśmy na zamku). Ścieżki w przyzamkowym ogrodzie są asfaltowe (wybetonowane?). Jest tu też kilka schodów. Trawa przystrzyżona. Ogród jest niewielki, a w jednym miejscu znaleźliśmy wybetonowany plac, z siatką i metalowym krzesłem sędziego (bez podkładki na pupę, więc trzeba uważać!). Widać tu mnóstwo pracy przed właścicielami obiektu.

Dzieciom się podobało :-)
Dzieciom się podobało 🙂

W parku można znaleźć kilka ławek, co umożliwia chwilę odpoczynku nie tylko na zielonej trawce.

prawie jak piknik :-)
prawie jak piknik 🙂

Przy jednej z bram czuwają dwa romańskie lwy, które wg dzieci najpierw były smokami, potem żabami. 🙂 Te kamienne rzeźby zwykle bywają obiektem naszych „sporów” i dają często możliwość uruchomienia wyobraźni.

Kamienne lwy
Kamienne lwy

Nie obchodziliśmy zamku dookoła z uwagi na rozstawione ogrodzenie i tabliczki zabraniające wstępu nieupoważnionym. Choć przejście było, stwierdziłam, że co jak co, ale nie będziemy wdzierać się na prywatny teren. 😉

Co dalej?

Ruszając w drogę powrotną zdecydowaliśmy się iść asfaltem bezpośrednio w dół, tj. ulicą Zamkową. Doszliśmy do ulicy Jana Pawła II-go i skręciliśmy w ulicę Browarnianą. Tutaj szliśmy wzdłuż parku, mijając altanę z końca XIX-go wieku. Tuż obok altany znajduje się spory plac zabaw, na którym nasze dzieci rzecz jasna musiały wszystko przetestować. 🙂

Nie mogliśmy nie zahaczyć
Nie mogliśmy nie zahaczyć

Ja w tym czasie miałam chwilę, żeby spokojnie nakarmić i przewinąć Marcysię na tzw. Górce Spotkań. Jest tam strefa sportu, siłownia zewnętrzna, street workout i strefa piknikowa. Całość powstała w ramach programu LECHSTARTER.

Górka Spotkań
Górka Spotkań

Idąc potem wzdłuż parku dotarliśmy ponownie do Stawu Browarnianego i zaparkowanego przy Ślężańskim Pstrągu auta.

Jednym zdaniem

Tego dnia trafiliśmy na, mimo zapowiedzi, naprawdę piękną pogodę. Choć na niebie były chmury, to zza nich wychodziło co chwilę słońce. Choć wiał chłodny wiatr, to słonko rozgrzewało i była to naprawdę bardzo dobra pogoda na spokojne wędrowanie.

Trasa, którą przeszliśmy, była naprawdę przyjemna, niedługa, łagodna. Z zaledwie jednym kawałeczkiem, na którym napotkaliśmy wystające korzenie, które trochę utrudniły przejście. Wózek biegowy z dużymi kołami i sprawny tata świetnie sobie jednak z tym poradzili. 🙂

Dzieci nieutrudzone, a choć nie było tu żadnych głośnych, świecących czy grających atrakcji, a jedynie głównie zielony las, stawy, kijanki, stare zabudowania zamkowe, park, „zwykły” plac zabaw, wszyscy wracaliśmy z naładowanymi bateriami. To był naprawdę bardzo spokojny i przyjemny dzień.

Wg informacji na stronie Zamek Górka telefonicznie można się umówić na zwiedzanie zamku pomimo trwającego remontu. My nie próbowaliśmy.

Podobne wpisy

Jeśli szukasz innych pomysłów na górskie wycieczki z dziećmi w bliskiej okolicy, może zainspiruje Cię jakieś inne miejsce, w którym mieliśmy przyjemność już być? Zajrzyj!

Zalew Sulistrowicki – Ośrodek wypoczynku Świątecznego

Zalew Sulistrowicki – plaża gminna Sulistrowice 

Wieżyca

Stóg Izerski

Szklarska Poręba – Szrenica z dziećmi

Bardzo lubię Bardo!

Waligóra w Górach Kamiennych

Stary Książ – Wałbrzych

Wielka Sowa – Góry Sowie

Głubczyce – prawie Góry Opawskie 🙂

Gromnik – Wzgórza Strzelińskie

P.S.

A jeśli spodobał Ci się dzisiejszy wpis lub któryś z poprzednich, może już nie raz skorzystałaś z tego, co u mnie znalazłaś, możesz postawić mi symboliczną kawę. 🙂 Każda kawa to bezcenna dla mnie wskazówka, że to, co tu piszę, przydaje się innym. A każde słowo uznania i choćby symboliczne „dziękuję” uskrzydla jak nie wiem co. 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *