Wycieczki za miasto

Pomysł na weekend – Zalew Sulistrowicki | plaża gminna Sulistrowice

Kontynuując wątek okolicznych jezior, zalewów i innych wodnych przybytków, pewnego razu wybraliśmy się na plażę gminną w Sulistrowicach.

Bo gdy nie mogę iść, czy popedałować w góry, to chociaż sobie na nie popatrzę. 🙂 No nie? Będąc tam najchętniej pływałabym tylko w jedną stronę, w dodatku „po dyrektorsku”, żeby cały czas móc cieszyć oczy widokiem lasu i Ślęży.

Ze Ślężą w tle
Ze Ślężą w tle

Zalew Sulistrowicki i dwie plaże

Z drugą, prywatną, plażą w tle
Z drugą, prywatną, plażą w tle

Jezioro w Sulistrowicach powstało w latach 70-tych ubiegłego stulecia w wyniku regulacji dopływu Bystrzycy. Zajmuje ono powierzchnię około 6 hektarów. Nad jeziorem znajdują się prywatne kąpielisko rekreacyjne Ośrodka Wypoczynku Świątecznego oraz po drugiej stronie plaża gminy Sulistrowice. Znad jeziora rozciąga się naprawdę malowniczy widok na górę Ślężę i Ślężański Park Krajobrazowy.

Gdzie na obiad?

To ruszamy na obiad!
To ruszamy na obiad!

Na obiad można wybrać dwie lokalizacje. Bar Radunia znajdujący się na terenie Ośrodka Wypoczynku Świątecznego (idziemy w lewo wychodząc na drogę asfaltową znad plaży) lub bar bezpośrednio w Sulistrowicach (idziemy w prawo wychodząc na drogę asfaltową). My zdecydowaliśmy się na Bar Radunia, tam zjedliśmy obiad. Natomiast w drugim barze zakupiliśmy lody już w drodze powrotnej do domu. 🙂

Trochę wąski ten chodnik
Trochę wąski ten chodnik

Idąc do Ośrodka Wypoczynku Świątecznego, trzeba pokonać zaporę. Tzn. idziemy asfaltową drogą z dość wąskim chodnikiem. Mieści się na nim dwuosobowa przyczepka rowerowa lub dwie osoby idące obok siebie. Idąc z przyczepką musiałam dość bacznie pilnować, żeby przez przypadek nie zjechać z chodnika. Z uwagi jednak na teren dość gęsto „zaludniony”, kierowcy raczej tu zwalniają. Trzeba jednak pamiętać o tym, że zawsze może znaleźć się jakiś „wyjątkowy” kierowca, który nie będzie zważał na ludzi.

Widok na gminną plażę od drugiej strony
Widok na gminną plażę od strony zapory

Plaża gminna nie jest szczególnie duża, znajdują się na niej wiata, dwa „tojtoje”, boisko do piłki plażowej, ławeczki i leżaki drewniane do ogólnego użytku. Nie ma tu żadnego placu zabaw, ale jest za to piasek, tuż nad wodą glina, z której dzieci mogą lepić do woli i sporo wody. 😉

Wracając tymczasem do obiadu… Bar Radunia mimo, że znajduje się na terenie Ośrodka Wypoczynku Świątecznego, posiada również wejście z zewnątrz, więc nie trzeba uiszczać opłaty za wstęp na teren Ośrodka. Kilka stolików i ławek na betonowej wylewce umożliwia zjedzenie posiłku. Podczas naszej wizyty obsługa naprawdę uwijała się jak w ukropie, choć muszę przyznać, że w godzinach obiadowych trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo kolejki potrafią być baardzo długie. Jedzenie, które dostaliśmy było gorące i smaczne, porcje na tyle duże, że wszyscy wyszliśmy najedzeni.

Dłuuuugo jeszcze będziemy czekać???
Dłuuuugo jeszcze będziemy czekać???

Jeśli jednak macie małe dzieci, zaopatrzcie się w jakieś zabawki, co by im umilić czas oczekiwania. 😉

Zjedli, to uciekają na plażę!
Zjedli, to uciekają na plażę!

Inne atrakcje

Wracając z obiadu natknęliśmy się na zamknięty teren, na którym wypasane były owce. Dzieci nie mogły się napatrzeć. 😉 A pytaniom typu, dlaczego ta owca leży, a tamta stoi, a ta żuje, nie było końca. 🙂 Był to dobry moment na rozmowę właśnie o zwierzętach gospodarskich, co to jest wypasanie zwierząt, które zwierzęta są roślinożerne i co to w ogóle znaczy. Taka edukacja prawie domowa. 😉

 a po drodze z obiadu...
a po drodze z obiadu…

Wróciwszy po obiedzie dzieci zdążyły ponownie nabrać sił. Wszyscy znów skorzystaliśmy i wykąpaliśmy się w jeziorze. Starszaki nie chciały wychodzić, z kolei malucha wyciągnęliśmy i ten szybko znalazł sobie zajęcie. Okazało się, że najciekawszym było zasypywanie koca piaskiem. Pamiętam, jak Antek był w tym wieku i najfajniejszą atrakcją było przebieganie po kocu i właśnie zasypywanie go piaskiem. Nie mogę się doczekać, aż i Miłosz z tego wyrośnie.

Plaża gminna w Sulistrowicach znajduje się na terenie zalesionym, co oznacza, że w pewnych momentach dnia na części lub całości plaży znajduje się cień rzucany przez okoliczne drzewa. Nam nie przeszkadzało, a nawet wręcz przeciwnie. Na początku lata zakupiliśmy 2 (2! na wypadek, gdyby jeden się zepsuł) namioty plażowe i za każdym wyjazdem zapominaliśmy go wziąć. Fakt, że tych wyjazdów nie było dużo, ale jednak. Fajnie, że kupiliśmy ten namiot. 😉 Także wracając do cienia… Idąc z dziećmi nad wodę zawsze szukamy miejsca, żeby było choć lekko zacienione. Dobrze jest bowiem chronić przed zbytnim słońcem głowę i ciało w ogóle.

Sypanie piasku na kocyk to najlepsza zabawa
Sypanie piasku na kocyk to najlepsza zabawa

Co jeszcze?

A w drodze powrotnej… kupiliśmy wspomniane już lody i zjedliśmy je na znalezionym obok kościoła placu zabaw. Notabene… bardzo fajny teren! Bardzo zielony, z huśtawkami, bocianim gniazdem, drabinkami oraz zewnętrzną siłownią. Znajduje się tu także podest (scena?) i domek, w którym podejrzewam, że jest jakiś składzik, a może garderoba dla ewentualnych artystów? 🙂

Bardzo, bardzo nam się tam podobało. Choć my, rodzice, padaliśmy z nóg, dzieci w ogóle nie chciały stamtąd wyjść.

Plac zabaw w Sulistrowicach
Plac zabaw w Sulistrowicach

Na sam koniec jeszcze, zanim zeszliśmy z placu zabaw, mieliśmy okazję podziwiać lot balonem. Co prawda obserwowaliśmy go z pewnej odległości, ale i tak robi to niesamowite wrażenie. Jeśli my dorośli robimy „wow”, to dzieci (przynajmniej w tym wypadku) były tym bardziej zachwycone.

Jednym zdaniem

Na plaży gminnej w Sulistrowicach podobało nam się bardzo! Choć dzieciom przydałoby się kilka urządzeń do zabawy (czyt. plac zabaw), to osobiście nie mam nic przeciwko wykorzystywaniu naturalnych zabawek, tj. piasku, wody, kamyków, patyków i innych. Plac zabaw bywa łatwym rozwiązaniem, za to kreatywność trzeba ćwiczyć. 😉

Podobało mi się tutaj, że część plaży jest wysypana piaskiem, a część jest trawiasta. W sumie teren ten nie jest bardzo duży, ale nie było tu tłumów, a byliśmy w weekend. A widok na Ślężę… ach! Naprawdę, naprawdę ciężko było mi oderwać od niej oczy.

To, czego nie lubię na plażach w ogóle, to ogrom tzw. „petów” (resztek po papierosach) i kapsli w piasku. 🙁 Mimo, że przy plaży było ogromny kosz na śmieci (super pomysł – zaadaptowana plastikowa beczka, pomalowana w kwiaty), tych śmieci było naprawdę sporo. I bardzo boli mnie to, że my potem w tym piasku leżymy, a dzieci się tym bawią. 🙁

My zawsze jacyś tacy... obładowani
My zawsze jacyś tacy… obładowani

Z Oławy to jest godzina jazdy autem w jedną stronę i ta odległość jest w sam raz! W sam raz na szybką regeneracyjną drzemkę dla dzieci i chwilę ciszy i spokoju dla rodziców. 😉

Więcej informacji, aktualności o zalewie i okolicznych miejscowościach możesz znaleźć np. na poniższych stronach:

  1. Sulistrowice – portal informacyjny
  2. twojasobotka.pl

Podobne wpisy

Jeśli interesują Cię wycieczki bliższe i dalsze, na Dolnym Śląsku przede wszystkim, to na blogu znajdziesz już kilka innych propozycji.

  1. Lewin Brzeski
  2. Pogórze Kaczawskie, Rez. Wąwóz Myśliborski
  3. Głubczyce i Góry Opawskie
  4. Gromnik, Wzgórza Strzelińskie
  5. Karpacz
  6. Jezioro Bielawskie
  7. Błękitna Laguna, Siechnice
  8. Jaskinia Niedźwiedzia
  9. Jezioro Bystrzyckie, Zagórze Śląskie
  10. Wielka Sowa, Góry Sowie
  11. Pomysł na weekend – Zoo Opole

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *