Wycieczki za miasto

Pomysł na weekend – Campus Domasławice

W jeden z październikowych weekendów udało się nam wyjechać jeszcze na dwudniowy wypad w Dolinę Baryczy. I wygląda na to, że to nasz ostatni „tak długi” wypad w tym roku.

Mówi się, że „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”. I może i w domu najlepiej, bo najswobodniej, ale ja jednak weekendy wolę spędzać poza domem i nie patrzeć na wszędobylski bałagan, ani nie zastanawiać się nad tym, ilu rzeczy jeszcze nie zrobiłam, nie ogarnęłam. Generalnie, co jeszcze na mnie czeka. Bo weekend ma być od odpoczywania. Sprzątanie i cała reszta obowiązków nie ucieknie. Po weekendzie nadal będą czekać. 😉

I tym sposobem, jakoś przeczuwając, że nadchodzący jesienno-zimowy czas może być czasem spędzanym głównie w domu, w stałej konfiguracji, pośród oławskiej grupy osób zainteresowanych edukacją alternatywną, pojechaliśmy odpoczywać.

Może rybkę? Tzn. karpia? ;-)
Może rybkę? Tzn. karpia? 😉

 

Campus Domasławice

Campus Domasławice znajduje się w odległości ok 70 km od Oławy, a to jest niespełna 1.5 godziny jazdy autem. W sam raz na weekendowy wyjazd. Sam Campus umiejscowiony jest niedaleko Twardogóry, na uboczu, w otoczeniu lasów. Znajdziesz tu ciszę i spokój, ale także bardzo dobrze wyposażony kompleks wypoczynkowy, z boiskiem do siatkówki, koszykówki, tenisa ziemnego, budynek typu „warsztat”, gdzie odbywają się różnego typu warsztaty.

w którą stronę?
w którą stronę?

Dla dzieci są tu także park linowy (małpi gaj), z którego podczas naszego pobytu dzieci mogły korzystać nieodpłatnie. Dla maluszków jest tu także plac zabaw, z którego akurat nie korzystaliśmy. Pomiędzy drzewami znaleźliśmy także huśtawkę i tor przezkód dla dorosłych, z którego nasi chłopcy nie chcieli wyjść. 🙂

Małpi gaj zawsze spoko!
Małpi gaj zawsze spoko!

Tymczasem wieczorem można było skorzystać z dwóch miejsc przygotowanych na ognisko, z drewnem do palenia i kijkami do smażenia kiełbasek. Jedno z miejsc było w wigwamie, drugie było na otwartej przestrzeni. My akurat korzystaliśmy z wigwamu z uwagi na to, że siąpił deszcz i jednak z dziećmi wygodniej było usiąść w lekko zadaszonym miejscu.

A wieczorem może by tak ognisko?
A wieczorem może by tak ognisko?

Przyznam, że w sobotę, jak dotarliśmy na miejsce, to po prostu było diabelnie zimno. I cieszyłam się, jak dziecko, że wzięłam zimowej kurtki. Szkoda tylko, że pamiętając o zimowych rzeczach dla dzieci, zapomniałam o sobie o mężu. 😀 Ma się te priorytety, nie? 😉

W niedzielę jednak pogoda była całkiem przyjemna. Mimo, że trochę wiało, nie było już tak strasznie zimno i nie padało (!). Podczas, gdy Anielka nie chciała zejść z małpiego gaju, tak nasi chłopcy upodobali sobie zagrodę z kozami i ciężko ich było stamtąd odciągnąć.

Chłopaki najchętniej nie odchodziliby od kóz :-)
Chłopaki najchętniej nie odchodziliby od kóz 🙂

W końcu, gdy mi się to udało i chciałam ruszyć na spacer do lasu, Antoni odnalazł pośród drzew huśtawkę. Jak można się domyślić, spacer mi nie wyszedł. Ale co tam. Ten weekend był na totalnym luzie, bez jakiegokolwiek pośpiechu. Pojechaliśmy tam po to, żeby być tu i teraz, z dziećmi, razem, czasem w podgrupach, ale nie spiesząc do kolejnej atrakcji, żeby jak najwięcej zobaczyć i przeżyć. Nie. Do Campusu pojechaliśmy po to, by po prostu być. I to miejsce nadaje się do tego, jak i może być świetnym miejscem wypadowym do eksploracji Doliny Baryczy.

Przerwa na huśtawkę :-)
Przerwa na huśtawkę 🙂

Spacerując po terenie Campusu, który jest po prostu ogromny (10 ha!), znaleźliśmy kuchnię polową, wyposażoną w pralkę, czajniki elektryczne, lodówkę, stoły, itp, itd. I mimo, że był październik, można było z tego wszystkiego korzystać. Jadąc do Campusu można wybrać 4 opcje noclegowe: pole namiotowe, domki holenderskie, domki typu bliźniak i domki Alberto. Wszystkie domki są ogrzewane, więc można z nich korzystać przez okrągły rok. My akurat wybraliśmy domek typu bliźniak. Jak  już się nagrzało, było rzeczywiście ciepło, wyposażenie domku również spełniało nasze oczekiwania, było też czysto. Niestety nie zrobiłam zdjęć domku, także zapraszam na stronę Campusu po więcej informacji. 😉

Kuchnia polowa w październiku!
Kuchnia polowa w październiku!

W okolicy Domasławic – zespół pałacowo-parkowy w Goszczu

Wracając w niedzielę z Domasławic postanowiliśmy zahaczyć jeszcze o jakieś ciekawe miejsce. Tuż za Domasławicami znajduje się wieś – Goszcz, a tam ogromny zespół pałacowo-parkowy, w którym akurat natrafiliśmy na wystawę lotniczą. Mogliśmy zobaczyć część najprawdziwszego odrzutowca i wiele akcesoriów lotniczych, takich jak kombinezony, spadochrony, mundury i wiele innych, których nie jestem w stanie nawet nazwać. Chętnie spędziłabym tam więcej czasu, jednak nasze dzieci miały własny plan (naturalnie każde miało inny) i chcąc nie chcąc trzeba było za nimi podążyć. 😉 A przy wyremontowanej części pałacu znajduje się figura karpia (podobna jest na terenie Campusu), która powstała w ramach projektu „Kolorowy Szlak Karpia” łączącego ciekawe obiekty architektoniczne, rekreacyjne oraz miejsca plenerowe Doliny Baryczy.

Goszcz
Goszcz

Oczywiście nie bylibyśmy rodzicami małych dzieci, gdybyśmy nie odwiedzili parku i nie odnaleźli placu zabaw. 😉

To gdzie idziemy? ;-)
To gdzie idziemy? 😉

Park jest pięknie utrzymany. Mimo, że i park, i pałac, a także przynależący do nich kościół ewangelicki (wyłączony z obrządku) są w stanie, który wskazuje na ogromne zaniedbania (delikatnie chyba mówiąc), to widać także, że są tu ludzie, którzy próbują choć częściowo przywrócić im dawną świetność. Myślę, że to bardzo daleka droga, ale dobrze wiedzieć, że są ludzie, którym dobro takich miejsc leży na sercu.

Ćwiczymy, nie stoimy!
Ćwiczymy, nie stoimy!

A jeśli interesuje Cię region Doliny Baryczy, to warto zajrzeć na blog Podróże z mamą i tatą. Tam znajdziesz cały dział Region Dolina Baryczy. Polecam zwłaszcza wpis 10 powodów, dla których trzeba zobaczyć Dolinę Baryczy! oraz Campus Domasławice – wypoczynek w Dolinie Baryczy.

Jednym zdaniem

Jakby nie było, u mamy najlepiej ;-)
Jakby nie było, u mamy najlepiej 😉

To był chyba najzimniejszy weekend października! 😀 A nas poniosło. Ale ani trochę nie żałujemy. Wręcz przeciwnie. Nie dość, że poznaliśmy ludzi, których do tej pory kojarzyliśmy tylko z lokalnej przestrzeni internetu, to jeszcze naprawdę odpoczęliśmy i znaleźliśmy miejsce, do którego bardzo chcemy wrócić wiosną! Campus urzekł nas przestrzenią i bardzo dobrą infrastrukturą, spokojem (pewnie, jak jest więcej ludzi, to nie jest tak cicho ;-)) i okolicą! Bo ta okolica ma tak wiele do zaoferowania, że nie wiem, jak mogliśmy tego do tej pory nie zauważyć. A Dolina Baryczy to dosłownie rzut beretem od Oławy.

Tacy starzy, a ... ;-)
Tacy starzy, a … 😉

Podobne wpisy

Jeśli interesują Cię wycieczki bliższe i dalsze, na Dolnym Śląsku przede wszystkim, to na blogu znajdziesz już kilka innych propozycji.

  1. Lewin Brzeski
  2. Pogórze Kaczawskie, Rez. Wąwóz Myśliborski
  3. Głubczyce i Góry Opawskie
  4. Gromnik, Wzgórza Strzelińskie
  5. Karpacz
  6. Jezioro Bielawskie
  7. Błękitna Laguna, Siechnice
  8. Jaskinia Niedźwiedzia
  9. Jezioro Bystrzyckie, Zagórze Śląskie
  10. Wielka Sowa, Góry Sowie
  11. Pomysł na weekend – Zoo Opole
  12. Pomysł na weekend – Zalew Sulistrowicki | plaża gminna Sulistrowice
  13. Pomysł na weekend – Stary Książ | Wałbrzych
  14. Pomysł na weekend – Zwierzyniec-Lipki-Ścinawa Polska-Oława
  15. Pomysł na weekend – wieża widokowa w Utracie (Kotowice)
  16. Pomysł na weekend – DOM i gra w emocje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *