wycieczki

Pomysł na weekend – Czarna Góra zimą

Czarna Góra kojarzy mi się bezsprzecznie z zimą i nartami. To na niej szlifowałam swoje narciarskie umiejętności. I mam do tej góry spory sentyment.

Zima w Polsce bywa ostatnimi laty dość kapryśna. Bywa, że zwłaszcza na Dolnym Śląsku jest dość mało śniegu. W tym roku postanowiliśmy nie czekać na śnieg pod Wrocławiem, ale pojechaliśmy go poszukać w górach.

Śnieg!!!
Śnieg!!!

 

Co robimy zimą z dziećmi?

Co robimy zimą z dziećmi? Bywają takie dni, że najchętniej zaszylibyśmy się w domu, a dodatkowo pod ciepłą kołderką. Tylko, że nasze dzieci nie bardzo nam na to pozwalają. 😉 Mimo, że jakoś ciężko im w tym roku przychodzi przyzwyczajenie się do zimna, to ewidentnie potrzebują ruchu i świeżego powietrza.

Próbowaliśmy wychodzić popołudniami (wieczorami) na dwór, z latarkami, czołówkami, w wózku, przyczepce, na rowerach, z psem, ale zwykle kończyło się to naprawdę różnie. Czasem samo ubranie dzieci nas przerastało (proszę, powiedz, że to znasz!).

Ale jak już w końcu pojawił się śnieg w górach, a dni choć delikatnie się wydłużyły, może poczuliśmy wszyscy delikatny przypływ energii? Taki bez przesady, ale jednak? 😀

I dlatego ruszamy w trasę! Choćby na chwilę, gdzie mało ludzi lub ludzi w ogóle. Byle nie siedzieć non stop w domu. Odporność też trzeba jakoś budować.

Nie jestem pewna, czy na tym zdjęciu jest tylko radość ;-)
Nie jestem pewna, czy na tym zdjęciu jest tylko radość 😉

Narty, snowbord, czy sanki?

Obiecaliśmy naszej córce (6 l.),  że w tym sezonie zabierzemy ją z mężem na narty. Że zaczniemy ją uczyć. Niestety koronawirus pokrzyżował nam plany. Snowboard też oczywiście odpadł, ale sanki?

W tym roku uprawiamy „nowy sport narodowy” i dołączamy do „sanki team”. 😀 Był taki czas, gdy totalnie zapomniałam, jaką frajdę potrafi dać zjeżdżanie na sankach. W końcu im człowiek się stawał starszy, tym częściej uczył się jazdy na nartach, snowbaordzie, łyżwach lub po prostu stwierdzał, że nie gustuje w sportach zimowych. Wiesz, o czym mówię? I znów – fajnie jest wrócić do początków. 😀

Czarna Góra 2020

Pierwszy raz na sanki, na taki większy śnieg wybraliśmy się rok temu (koniec 2019 lub początek 2020). Jadąc do Rzeczki (bo najbliżej) tak się zagadaliśmy z mężem (cała nasza dziecięca brygada smacznie drzemała), że przegapiliśmy zjazd i ostatecznie zajechaliśmy na Czarną Górę 😀 Wtedy na Czarnej było sporo narciarzy, więc stoki dla saneczkarzy raczej niedostępne i zatrzymaliśmy się kawałek przed „głównym resortem”, na takim dzikim parkingu. Tam też była górka, na której byli tylko ludzie z dziećmi i sankami. Przyjeżdżali, zjeżdżali po parę razy i jechali dalej.

My dwie :-)
My dwie 🙂

Co prawda nasi chłopcy wtedy po 5 minutach na zimnie i śniegu obaj głośno i wyraźnie wyrażali ogromny sprzeciw i kategorycznie żądali powrotu do auta lub domu. 😀

Taaak... tak też bywa.
Taaak… tak też bywa.

Ja byłam nawet przez dobrą chwilę przekonana, że naprawdę pakujemy się z powrotem do domu. Jednak wymieniając się z mężem, chłopcy „imprezowali” w aucie, piknikowali, a jedno z nas śmigało z Anielką na sankach. 🙂

Jednak bezpieczniej obserwować zimę zza okna, choćby samochodu ;-)
Jednak bezpieczniej obserwować zimę zza okna, choćby samochodu 😉

I miło wspominam ten wyjazd, choć początek był naprawdę ciężki. I jak zawsze się okazało, że mając małe dzieci plan to podstawa, ale bez umiejętności jego zmiany i dopasowania do sytuacji ani rusz!

Mimo wszystko - na plus!
Mimo wszystko – na plus!

Czarna Góra 2021

W tym roku wybierając się na sanki nie oczekiwałam już, że spędzimy tam cały dzień. Tym bardziej, że ze względu na koronawirusa w restauracji się człowiek nie rozgrzeje, nawet schroniska w większości są pozamykane. 🙁 Wiedząc, że chłopcy nasi mogą się szybko zniechęcić zimową aurą, myślałam, że spędzimy na śniegu godzinę i najwyżej wrócimy do domu albo będziemy coś kombinować.

Nasza "twardzielka" :-)
Nasza „twardzielka” 🙂

Ostatecznie na Czarnej Górze byliśmy dwa dni z rzędu, z noclegiem w zaprzyjaźnionej agroturystyce. Z czego ja jeden dzień pracowałam, a dzieci na stok pojechały z tatą. Jeden dzień – święto Trzech Króli – można uznać, że na stoku było dość tłoczno. Wyciąg Luxtorpeda (6-osobowa kanapa) działał dla ruchu turystycznego (także przez kolejne dni do weekendu włącznie). Gdybyście nie posiadali lub zapomnieli sanek, a może połamali, jak my jednego roku, niedaleko stoku działa duża wypożyczalnia (zwykle nie jedna, w dobie koronawirusa na pewno otwartą widziałam jedną). Tam można wypożyczyć sanki i ślizgacze różnych rodzajów. Aaaa… Otwarte były również niektóre sklepiki, w których oprócz drobnych przekąsek (np. górskich serków), pamiątek, można było zakupić sanki. 🙂

Antoni - taki poważny gość :-)
Antoni – taki poważny gość 🙂

Parkowaliśmy bezpośrednio przy stokach. Bezpośrednio przy samych stokach znajduje się także restauracja, która wydaje posiłki na wynos (np. ciepłe naleśniki świetnie nadają się na drugie ciepłe śniadanie!). Tutaj znajduje się również toaleta (czysta i ogrzana podczas naszej skromnej wizyty).

Miłuś z tatą, no pełnia szczęścia :D
Miłuś z tatą, no pełnia szczęścia 😀

Pierwszego dnia dzieci zjeżdżały z tatą na sankach, a drugiego całą piątką wjechaliśmy wyciągiem na górę. Niestety nie udało się nam wejść na sam szczyt. Z uwagi na marudzących chłopców wolałam nie ryzykować. Pokręciliśmy się niedaleko wyciągu, odnaleźliśmy kilka single tracków, zrobiliśmy sobie zimowy piknik składający się z kabanosów i ciepłej herbaty i pojechaliśmy wyciągiem w dół. 🙂

Bo w życiu trzeba być trochę szalonym ;-)
Bo w życiu trzeba być trochę szalonym 😉

Na dole Miłosz (nasz dumny dwulatek) zrobił taką awanturę, że jedyne, co nam pozostało, to schować się w aucie. Przystawiony, zasnął w trymiga. I cóż było robić. Ten dzień i wycieczkę zakończyliśmy szybciej niż byśmy chcieli. Ale tak to już bywa… Po prostu musimy tu wrócić. 😀

Czarna Góra

Czarna Góra jest wzniesieniem w masywie Śnieżnika, a na jej szczycie znajduje się drewniana wieża widokowa. Miałam nadzieję, że uda nam się ją choćby dostrzec, ale trafiliśmy na tak słabą widoczność, że absolutnie nie dało się niczego zobaczyć.Chmury były zdecydowanie za nisko i delikatnie prószył z nich śnieg, co oczywiście również ma swój urok. 🙂

Jednym zdaniem

Mimo, że nasze zimowe wypady zwykle kończą się lub są przeplatane mniejszymi i większymi „awanturami”, nie żałuję ani jednej wyprawy. Zwykle dzieci pytane po takich wycieczkach, czy im się podobało, odpowiadają zgodnym chórem, że tak. 🙂 I bywa, że każdemu podobało się bardziej coś innego. Mam nadzieję, że po latach będą jednak pamiętać tylko te dobre rzeczy z tych wyjazdów. Z kolei te momenty, gdzie bezsilna mama roni łzy (bodajże nie wzruszenia) czy warczy (wrzeszczy) razem z nimi, utoną w czeluściach niepamięci. 😉

Co do samej Czarnej Góry, to bardzo, bardzo mi się tu podoba. Co prawda niektóre stoki bywają dość strome i nie wszystkie nadają się dla małych dzieci. Raczej zjeżdżamy tu razem z maluchami, pomagamy i bawimy się wspólnie. Mamy szansę znów poczuć się choć przez chwilę jak dziecko. 😉

Bardzo, ale to bardzo brakuje mi w tym roku miejsca, w którym można by się z dziećmi ogrzać. Jakoś trzeba sobie radzić, przez co nasze dzieci polubiły „samochodowe pikniki”, tzn. jemy w aucie (a że nasz czterokołowiec ma możliwość obrotu przednich siedzeń „twarzą” do pasażerów, bywa u nas ciekawie).

Możliwość wyjazdu naprawdę komfortową 6-osobową, miejscami nawet chyba podgrzewaną, kanapą na prawie sam szczyt góry, jest dodatkową atrakcją. Każda kanapa ma także osłonę, którą możesz, ale nie musisz, opuścić. Dzięki niej nie sypie śniegiem w oczy, a dla bardziej wyczulonych, zasłaniamy w ten sposób widok, co by się nie stresowali. 😉 Ten wyciąg jedzie naprawdę gładko, delikatnie, nie buja, nie trzęsie, nie trzeszczy i nie skrzypi. 😀 No chyba, że mocno wieje. 😉

Mam nadzieję, że będziemy mogli wrócić na Czarną Górę przy bardziej sprzyjających fanom zimowych szaleństw warunkach. Wiosną też wrócimy. I latem. Jesienią w sumie też. Mam wrażenie, że dużo tu do odkrycia.

Podobne wpisy

Jeśli interesują Cię wycieczki bliższe i dalsze, na Dolnym Śląsku przede wszystkim, to na blogu znajdziesz także kilka innych propozycji.

  1. Lewin Brzeski
  2. Pogórze Kaczawskie, Rez. Wąwóz Myśliborski
  3. Głubczyce i Góry Opawskie
  4. Gromnik, Wzgórza Strzelińskie
  5. Karpacz
  6. Jezioro Bielawskie
  7. Błękitna Laguna, Siechnice
  8. Jaskinia Niedźwiedzia
  9. Jezioro Bystrzyckie, Zagórze Śląskie
  10. Wielka Sowa, Góry Sowie
  11. Zoo Opole
  12. Zalew Sulistrowicki | plaża gminna Sulistrowice
  13. Stary Książ | Wałbrzych
  14. Zwierzyniec-Lipki-Ścinawa Polska-Oława
  15. Wieża widokowa w Utracie (Kotowice)
  16. DOM i gra w emocje
  17. Campus Domasławice
  18. Szklarska Poręba | Szrenica z dziećmi
  19. Pomysł na weekend – Kotowice | jezioro Panieńskie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *